– Nie widzę wielu powodów, żeby północy odcinek autostrady A-1 ogóle był płatny – uważa Tomasz Bojar – Fijałkowski. Bloger Radia Gdańsk z emocjami pisze o ostatnich ogólnopolskich dyskusjach o bramkach, winietach i korkach, tym bardziej, że był zaangażowany w postanie tej trasy. – Dziś kiedy jadę A-1 aż do Strykowa i dalej A-2 do Warszawy wspominam z nostalgią korki i setki chyba radarów na starej jedynce, upalne przedpołudnie kiedy w Swarożynie następowało wbicie pierwszej łopaty, czy problemy z wycinką drzew lub wykupem kolejnych domów w pasie technicznym budowanej drogi – napisał na swoim blogu Tomasz Bojar – Fijałkowski, który pracował w gabinecie wojewody pomorskiego Jana Ryszarda Kurylczyka walczącego o powstanie autostrady. Później był zatrudniony w Gdańsk Transport Company S.A., czyli w firmie, która wybudowała i obecnie zarządza A1.
Opłaty wnoszone przez kierowców nie trafiają do GTC, ale do budżetu państwa. I dopiero budżet wypłaca koncesjonariuszowi STAŁĄ kwotę, niezależną od liczby przejazdów. – Stąd prosty wniosek, że rządowi powinno zależeć na tym aby jak najwięcej kierowców wybierało tą autostradę, bo koncesjonariusz i tak ma obowiązek ją na swój koszt reperować, na koniec umowy, chyba lat 30, oddać państwu w stanie w stanie pierwotnym. W interesie nas wszystkich jest aby autostradę zajeździć jak tylko się da, tym bardziej że okazała się ona bezpieczną i wygodną. A w interesie, ekonomicznym, koncesjonariusza jest aby zużycie było jak najmniejsze – dzieli się swoimi refleksami bloger Radia Gdańsk. Jego zdaniem system winietowy byłby łatwiejszy dla użytkowników niż opłaty na bramkach. Korki byłyby mniejsze, ale to nie znaczy, że w ogóle ich nie było. A ograniczenie prędkości może spowodować zatory jak na wjeździe A-2 do Warszawy.
Bojar – Fijałkowski sugeruje pójść za ciosem i rozwiązanie ad hoc jakie zaproponował premier Tusk w sierpniu zastosować na stałe. – Nie widzę wielu powodów, żeby północy odcinek autostrady A1 w ogóle był płatny. Przecież na początku jej użytkowania przez dłuższy okres nie pobierano opłat. Na A-2 ze Strykowa do Warszawy nadal się nie pobiera, tak jak na A-1 od Torunia do Strykowa, które wybudowała GDDKiA – tłumaczy.
Cały wpis Tomasz Bojar – Fijałkowskiego można przeczytać na stronie fijalkowski.radiogdansk.pl







