Polska Liga koszykówki nieprzewidywalnością stoi. Nim zespoły na dobre się rozkręcą, a ich realna wartość wyjdzie na wierzch, potrzeba wielu meczów. Pierwsza kolejka dała strzępki wniosków dotyczących drużyn z Pomorza. Arka idzie po medal, przebojowością zaskakuje Polpharma, a Trefl przejmuje rolę młodych gniewnych.
Przed sezonem stawiano Arkę jako jednego z faworytów do zwycięstwa w rozgrywkach, zresztą słusznie. Zespół wzmocniły gwiazdy pokroju MVP finałów ligi, 7-krotnego Mistrza Polski czy solidnych na rynku europejskim Deividasa Dulkysa oraz Roberta Upshawa. Początek zmagań był dla gdynian bardzo trudnym testem. Terminarz rozgrywek europejskich napięty, a inauguracja w polskiej lidze wymagająca – przeciwnikiem Mistrz Polski z Włocławka.
ZDALI TEST, BĘDĄ FAWORYTEM
Ale podopieczni Przemysława Frasunkiewicza przeszli przez ten okres suchą stopą. Dobrze zaprezentowali się na tle faworyzowanego zespołu z Krasnodaru w Eurocupie, wygrali w nieprawdopodobnych okolicznościach z Anwilem, a teraz w lidze czeka ich teoretycznie łatwiejszy bój z Rosą w Radomiu. Pytanie kluczowe brzmi, czy fizycznie Arka jest w stanie wytrzymać granie co trzy dni, zakładając, że przez miesiąc nie będzie wspierana doświadczeniem kontuzjowanego Filipa Dylewicza? Kluczowe zadanie czeka Piotra Szczotkę, by przygotować zespół do większych obciążeń, a w Przemysława Frasunkiewicza rękach, by umiejętnie rotować zawodnikami. Na razie kłopotów do niepokoju jest niewiele.
STABILIZACJA I KONSEKWENCJA
To Asseco w ostatnich latach słynęło ze stawiania na młodzież. Ale w tym sezonie gniewnych nastoletnich koszykarzy będzie chciał wypromować Trefl. Bracia Kolendowie (21 i 19 lat), Grzegorz Kulka (22 lata), Jakub Motylewski i Damian Jeszke (23 lata) łącznie podczas przegranej inauguracji przeciwko Polskiemu Cukrowi zdobyli 34 punkty. To tyle samo, ile czołowi starsi zawodnicy z Sopotu – Paweł Leończyk i Vernon Taylor urodzeni jeszcze w latach 80., którzy także osiągnęli 34 punkty.
Gdy do zespołu dojdą Milan Milovanovic oraz Ian Baker, dojdzie rotacja, dojdą cenne punkty doświadczonych graczy, a Trefl powinien zacząć urywać punkty co najmniej połowie zespołów z ligi. A przecież wydaje się pewne, że z każdym meczem o stawkę, bracia Kolendowie będą coraz lepsi, z coraz większą rolą w zespole. Trener Kloziński deklaruje nam, że jego wizja jest długotrwała i opiera się na stabilizacji i konsekwentnej pracy. A ta może okazać się zbawienna dla coraz uboższego finansowo klubu.
PESYMIŚCI Z ROZSĄDKU
Gdyby policzyć liczbę pesymistów na kilometr kwadratowy, tych chyba najwięcej znalazłoby w Starogardzie Gdańskim. Jakikolwiek zespół buduje się w stolicy Kociewia, tam zawsze słychać głosy narzekania, że przybył drugi garnitur Polaków i niesforni Amerykanie. Ale w poprzednich latach bywało różnie. Raz kolorowo, innym razem szaro. Były medal Mistrzostw Polski (2011) i play-offs, choć nikt się ich nie spodziewał (2017), by w zeszłym sezonie wstydliwie żegnać się z marzeniami o ósemce (porażka z Legią Warszawa u siebie).
Tymczasem przeciwko Miastu Szkła wyszedł zespół ofensywny, szalony, skuteczny. W zeszłym sezonie Polpharma była najrzadziej trafiającą drużyną w lidze. Inaugurację tego sezonu rozpoczęli 11 trójkami. Ten pesymizm kibiców to chyba jednak zasłona dymna – w Starogardzie dopingowano już tak dobre zespoły, które rozsypywały się jak domki z kart i tak przeciętne które wchodziły do play-offs, że lepiej pomarudzić i zaskoczyć się pozytywnie niż przeciwnie.
W poprzednim sezonie żaden z zespołów z Pomorza nie osiągnął fazy play-off. Czarni wycofali się z rozgrywek przedwcześnie, a pozostałe trzy zespoły poległy kosztem Dąbrowy Górniczej, Szczecina i Zgorzelca. Teraz rozbudzą chyba jeszcze większe nadzieje i mają solidniejsze argumenty ku temu, by sezon wydłużyć o kilka przyjemnych tygodni.
Paweł Kątnik







