Zła pierwsza połowa i szaleńcza pogoń w drugiej części w meczu Trefla Sopot z PGE Startem Lublin w hali 100-lecia w 24. kolejce Orlen Basket Ligi. Ostatecznie po wielce emocjonującej końcówce to Start Lublin wygrywa 88:87. Rzutu na wygraną nie wykorzystał rozgrywający Trefla Nick Johnson.
Wszystko co złe zaczęło się wraz z drugą kwartą. Do niej sopocianie przegrywali tylko trzema punktami, ale już po 2 minutach drugiej kwarty Start odskoczył na 8 punktów, oczywiście po trójce, elemencie bardzo dobrze wykonywanym tego dnia przez gości. Po drugiej kwarcie 38:61. Start rzucił w drugiej kwarcie 36 punktów. Sopocianie pozwolili na aż 5 trójek tylko w tej kwarcie, a łącznie 9. Amerykanie Courtney Ramey i Cj Williams zdobyli po trzy trójki tylko w pierwszych dwóch kwartach, a przecież w całym sezonie średnio rzucają ich po ok. 1,5 na mecz. Ten pierwszy na dobicie odpalił kolejną trójkę na sam koniec tej części.
PIERWSZA POGOŃ
Trzecią kwartę Trefl zaczął od zrywu, pięknej akcji Dariusa Motena, trójek jego i Keondre Kennedy’ego, ale im dalej w las, tym znowu więcej problemów. Frustracja wynikająca z niemocy, wyrażała się także w faulach – jak tym Mikołaja Witlińskiego, który wściekle odrzucił piłkę po jednej z nieudanych akcji, dopraszając się przy tym przewinienia technicznego. Przewaga, tak topniejąca w pierwszych fragmentach, stanęła na wysokości 20 punktów. Bardzo brakowało w tym momencie Geoffreya Groselle’a, niejednokrotnie jego spryt, umiejętności łapania rywali na faule i zdobywania seriami punktów, dawały sopocianom oddech i zwycięstwa. Tym razem jednak Amerykanin z polskim paszportem spisał się bardzo słabo. Zaczął mecz na ławce rezerwowych i w pełni zasłużenie oddaje minuty lepiej dysponowanemu Mikołajowi Witlińskiemu.
DRUGI ZRYW
Kolejny zryw zapoczątkował Jakub Schenk. Jego trafiony rzut z niemal połowy boiska, po którym jeszcze wywalczył faul, dał Mistrzom Polski kolejny zastrzyk energii. Na 6 minut do końca meczu przewaga Startu stopniała do 11 punktów. Odrabianie pewnie szłoby sprawniej, ale Filip Put odpowiedział dwiema trójkami z trudnych pozycji. Gdy na zegarze zostało tylko półtorej minuty, po udanych akcjach Nicka Johnsona i Mikołaja Witlińskiego, przewaga stopniała do zaledwie 3 punktów. Chwilę później Mikołaj Witliński zablokował drogę do własnego kosza, a w odpowiedzi Aaron Best trafił dwukrotnie rzuty wolne – 85:86.
W ostatniej akcji meczu Nick Johnson miał 4 sekundy na wymyślenie zwycięskiego rzutu, ale nie oddał nawet rzutu, bo piłkę z kozła wybrał mu Courtney Ramey, goście wygrali 87:88.
Trefl Sopot – PGE Start Lublin 87:88 (22:25, 16:36, 19:16, 30:11).
Trefl: Aaron Best 19, Nicholas Johnson 15, Marcus Weathers 10, Jakub Schenk 10, Keondre Kennedy 8, Mikołaj Witliński 8, Nahiem Alleyne 8, Darious Moten 7, Jarosław Zyskowski 2, Geoffrey Groselle 0.
Start: Emmanuel Lecomte 18, Courtney Ramey 17, Wendell Kerry Williams Jr. 13, Tyran De Lattibeaudiere 12, Tevin Brown 10, Filip Put 9, Ousmane Drame 6, Bartłomiej Pelczar 3, Roman Szymański 0, Michał Krasuski 0.(PAP)








