Od dziś obowiązuje nowa mapa administracyjna Pomorza. Decyzją premiera od 1 stycznia swoje granice powiększyły Ustka, Słupsk i Lębork. Nowe granice oznaczają także zobowiązania wobec poszkodowanych zmianami gmin.
– To olbrzymia szansa rozwojowa dla naszego miasta – mówi burmistrz Lęborka Jarosław Litwin. – Wierzymy w to, że miasto jest w stanie dzięki temu bardzo zyskać i gospodarczo, i ludnościowo. Zwiększa to rangę Lęborka. Powiększyliśmy granice o około 3 kilometry kwadratowe i zyskaliśmy 130 mieszkańców. Sankcjonujemy to, co od dawna ma miejsce, czyli że miasto wykracza poza dawne granice administracyjne – wyjaśnia.
CZEKAMY NA REKOMPENSATĘ
To, co cieszy miejskich urzędników, oburza włodarza gminy Nowa Wieś Lęborska Szymona Medaliona, zdaniem którego radość z przejęcia terenów jego gminy nie jest powodem do dumy.
– Do tej pory nie otrzymaliśmy rekompensat za utracone tereny. Od dziś jesteśmy terytorialnie mniejsi i choć jest to fakt, który przyjmujemy z pełną odpowiedzialnością, to przede wszystkim z poczuciem straty. Utraciliśmy nie tylko tereny, przedsiębiorstwa i wpływy z podatków, które mocno uszczuplą nasz gminny budżet, ale przede wszystkim mieszkańców, którzy tworzyli z nami wspólnotę – zaznacza Medalion i dodaje że, teraz gmina musi zapewnić stabilność finansową i ciągłość wszystkich usług publicznych i procedur administracyjnych, aby mieszkańcy nie odczuli tego finansowo.
SŁUPSK ZYSKAŁ 1,5 TYS. NOWYCH MIESZKAŃCÓW
Od 1 stycznia 2026 roku 416 hektarów sołectwa Bolesławice znalazło się w granicach administracyjnych Słupska. Od dziś oficjalnie obowiązuje rozporządzenie Rady Ministrów z 30 lipca 2025 roku, na mocy którego tereny należące do gminy Kobylnica stały się własnością miasta. Zdaniem prezydent Słupska Krystyny Danileckiej-Wojewódzkiej ponad półtora tysiąca mieszkańców Bolesławic tylko na tym skorzysta.
– Procesowi przyłączenia towarzyszą konkretne zmiany w samorządzie, transporcie, edukacji i gospodarce, ale mamy wszystko zaplanowane i ułożone, mieszkańcy nie mają się czego obawiać. Słupsk od lat nie ma terenów inwestycyjnych, wielu mieszkańców sąsiadujących z miastem gmin tylko tam nocuje, a całe życie i praca odbywa się w mieście. Stało się to, co nieuniknione – przekonuje Danilecka-Wojewódzka.
Słupscy urzędnicy tuż przed wybiciem północy oficjalnie wymienili tablice przejętej miejscowości, zapewniając przy okazji nowych mieszkańców, że połączenia autobusowe, opieka szkolna i wszelkie formalności związane ze zmianami administracyjnymi zostały należycie przeprowadzone.
KOBYLNICA LICZY STRATY I DOMAGA SIĘ ODSZKODOWANIA
Anna Gliniecka-Woś, burmistrz Kobylnicy, przekonuje, że przez utratę Bolesławic jej samorząd stracił 9 milionów złotych rocznie wpływów do budżetu, głównie z tytułu podatku PIT i podatków lokalnych.
– Z pewnością będziemy prowadzić działania i negocjacje w sprawie rekompensat finansowych z miastem Słupsk, obecnie analizujemy możliwości prawne i administracyjne w tej sprawie – zapewnia burmistrz Kobylnicy i dodaje, że argumenty miasta o tym, że Słupsk nie ma wolnych terenów pod inwestycje, są nieprawdziwe. Zdaniem burmistrz chodziło o przejęcie zurbanizowanych terenów, z których podatki będą zasilać miejską kasę.
WIĘKSZY KURORT

Od nowego roku powiększyła się również Ustka – o część Przewłoki. Spory dotyczące przejęcia miejscowości leżącej na granicy miasta i gminy Ustka trwały latami, było referendum, naukowe analizy i protesty. Ostatecznie decyzją premiera miasto wchłonie fragment Przewłoki – chodzi o 276 hektarów. Głównie znajduje się tam nowe budownictwo, świeża infrastruktura i wiele pensjonatów.
Łukasz Kosik/mp








