Około 340 hektarów lasu wycięto w Lubiatowie-Kopalinie pod budowę przyszłej elektrowni jądrowej. Obecnie trwa karczowanie krzewów, które – jak zapowiada inwestor – powinno zakończyć się jeszcze przed Wielkanocą.
Do końca marca Polskie Elektrownie Jądrowe planują wystąpić do Polskiej Agencji Atomistyki o zezwolenie na budowę. Jak wyjaśnia prezes spółki Marek Woszczyk, procedura uzyskania zgody będzie czasochłonna.
– To jest proces, który potrwa około dwóch lat. Musimy udowodnić, że technologia Westinghouse AP1000 w Europie spełnia wszystkie rygorystyczne normy bezpieczeństwa oraz że sposób jej realizacji przez nas, jako inwestora, również będzie te normy spełniał – podkreśla.
Uzyskanie tego dokumentu otworzy drogę do finalnego pozwolenia na budowę, które – zgodnie z planem – ma zostać wydane w 2028 roku. Do obsługi przyszłej elektrowni potrzebne będą setki pracowników. Jak zaznacza wojewoda pomorska Beata Rutkiewicz, inwestycja to nie tylko etap budowy, ale także wieloletnia eksploatacja.
– Bardzo często zapominamy, że nie mówimy tylko o budowie. Ona potrwa około 10 lat, ale później mamy nawet 60 lat eksploatacji. To jest czas, w którym musimy nauczyć się funkcjonowania tej instalacji – mówi.
Między innymi o roli energetyki jądrowej w budowie stabilnych gospodarek i społeczności rozmawiają uczestnicy Baltic Nuclear Energy Forum w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku.
Mateusz Czerwiński/puch








