14 grudnia odbędą się prawybory prezydenckie w Platformie Obywatelskiej. O możliwość ubiegania się o stanowisko głowy państwa powalczą Małgorzata Kidawa-Błońska i Jacek Jaśkowiak. Ryszard Świlski, nowo wybrany senator PO i były wicemarszałek województwa pomorskiego, zdradza, kto jego zdaniem okaże się zwycięzcą prawyborów. Ocenia też, że w ogóle by do nich nie doszło, gdyby nie decyzja Donalda Tuska.
– Nie jesteśmy, jako partia, w ostatnim czasie w ofensywie. Zmiany w Platformie Obywatelskiej są absolutnie konieczne. Myślę, że te prawybory są naszym podejściem do tego, żeby przeanalizować to, w jakim miejscu jesteśmy, z jakimi ludźmi pracujemy, co osiągnęliśmy i co przegraliśmy – stwierdził Ryszard Świlski.
Jego zdaniem fakt organizacji prawyborów nie zdejmuje z Grzegorza Schetyny odpowiedzialności za dalsze losy PO.
– Jeżeli ktoś jest szefem partii, to bierze odpowiedzialność za to, co się w niej dzieje. To nie jest tak, że ktoś się schował do szafy i nie wie, co dzieje się w świecie. Jeśli pomysł prawyborów jest m.in. autorstwa Grzegorza Schetyny, to również on za to odpowiada. To, jaki będzie ich efekt, jakie będą dalsze miesiące pracy wybranego kandydata Platformy Obywatelskiej, to odpowiedzialność szefa partii – ocenił senator.
Przedstawiciel PO w wyborach prezydenckich, niezależnie od tego, kto nim zostanie, będzie dużo starszy od potencjalnych konkurentów. Małgorzata Kidawa-Błońska ma 62 lata, a Jacek Jaśkowiak – 55. W starciu z 47-letnim Andrzejem Dudą, 43-letnim Szymonem Hołownią, czy 38-letnim Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem może im być trudniej dotrzeć do młodszego pokolenia.
Stwierdził on przy tym, że do prawyborów nie doszłoby, gdyby o fotel głowy państwa chciał walczyć Donald Tusk. Świlski nie był jednak zaskoczony decyzją byłego przewodniczącego Rady Europejskiej i w audycji Gość Dnia przypomniał, że już wcześniej przedstawiał taką opinię.
– Gdyby Donald Tusk startował w wyborach na prezydenta, nie byłoby prawyborów w Platformie Obywatelskiej. Jestem przekonany, że zdobyłby on szersze poparcie na starcie, w momencie ogłoszenia swojej decyzji. Brakuje mi go w polskiej polityce, ale za to, co zrobił w europejskiej – czapka z głowy – dodał były wicemarszałek województwa pomorskiego.
–







