Wojska rosyjskie na terytorium Ukrainy. Wiceminister infrastruktury: sprawy trzeba nazywać po imieniu – to jest agresja

(fot. archiwum RG)

Władimir Putin uznał niepodległość samozwańczych republik donieckiej i ługańskiej. Siły rosyjskie weszły na ich teren, czym naruszyły terytorium Ukrainy. Czy to uruchomi sankcje wobec Rosji? M.in. o to Michał Pacześniak pytał „Gościa Dnia Radia Gdańsk”, którym był wiceminister infrastruktury Marcin Horała.

– Sprawy trzeba nazywać po imieniu: to jest agresja. Część suwerennego państwa, Ukrainy, de facto jest anektowana przez inne państwo, Rosję, i to przemocą, poprzez wprowadzenie tam wojsk. To jest coś, z czym nie mieliśmy do czynienia w Europie po II wojnie światowej. Nawet Sowieci, interweniując w podległych im państwach, zachowywali pewne pozory tego, że same te państwa prosiły o bratnią pomoc. Tu nie ma nawet pozoru – Ukraina jednoznacznie się temu przeciwstawia, nie ma mowy o zgodzie na wpuszczenie wojsk rosyjskich, a one tam wchodzą, czyli następuje podbicie kolejnego po Krymie kawałka Ukrainy. Nielegalna okupacja siłą przez Rosję powinna spotkać się z bardzo surowymi sankcjami – przekonywał Marcin Horała.

– Rosja do tej pory nie osiągnęła poziomu PKB sprzed agresji na Ukrainę w 2014 roku. Jednym z powodów jest to, że jest w pozycji pariasa w wielu kontaktach na arenie międzynarodowej i współpraca gospodarcza z Rosją nie jest taka, jaka by była, gdyby nie te agresywne zachowania – ocenił. – To jednak niewielki procent takich sankcji, jakie powinny zostać zastosowane. Powinny być maksymalnie dotkliwe, włącznie z konfiskatą zasobów firm rosyjskich i osób związanych z rosyjskim obozem władzy, odłączeniem Rosji od międzynarodowego systemu bankowego itd. – wyliczał wiceminister infrastruktury.

– Nie wiemy, czy te sankcje będą aż tak daleko idące, pokaże przyszłość. Pierwsze głosy są obiecujące. Patrząc na reakcję zachodnich polityków na wczorajszą decyzję Putina, można być – pod tym względem – delikatnym i ostrożnym optymistą – stwierdził.

– Już teraz mamy granicę z Rosją w obwodzie kaliningradzkich i z satelitarną republiką rosyjską w postaci Białorusi. Wydłużenie tej granicy z Rosją będzie dla nas niekorzystne. Dla polskiego wojska to podwojenie kierunków operacyjnych, o których bezpieczeństwo musi dbać. Bufor w postaci niepodległej Ukrainy jest dla nas bezcenny. Na pytanie, czy Polska jest bezpieczna, nie da się odpowiedzieć tak lub nie. Na pewno jest mniej bezpieczna, niż myślelibyśmy rok temu, ale zasadniczo bezpieczna jest. Reakcja NATO, przysłanie tu znaczących wojsk amerykańskich oraz gesty innych państw, pokazują jedność wspólnoty – podkreślał Gość Dnia Radia Gdańsk.

mrud

Komentarze


Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj