Wszystkie systemy autorytarne upadały. Nie ma podstaw, by nie twierdzić, że Unia Europejska ma ramy czasowe. Próba naprawy Unii Europejskiej to dekorowanie koperkiem produktów niestrawności – mówił w Radiu Gdańsk Miłosz Kuziemka, działacz Komitetu Wyborczego Polexit, ubiegający się o mandat w Parlamencie Europejskim. Chociaż pochodzi z Sopotu, to kandyduje w okręgu nr 3, obejmującym województwa warmińsko-mazurskie oraz podlaskie.
– Dzisiejsza Unia Europejska to projekt oparty na mapie drogowej Altiero Spinellego. Dwa elementy tego manifestu to temat wspólnej armii europejskiej i wspólnej waluty. Jeśli zostaną domknięte, to będziemy mieli Europę sfederalizowaną według pomysłu włoskiego komunisty. Będą regiony, które będą podległe i nie dysponują same sobą. Wszystkie systemy autorytarne upadały. Nie ma podstaw, by nie twierdzić, że Unia Europejska ma ramy czasowe. Żadna z partii politycznych nie reprezentuje naszych interesów w taki sposób, by zainicjować proces wyjścia z Unii, czy chociażby wprowadzić merytoryczną dyskusję na temat kosztów dalszego uczestnictwa w tym projekcie. Próba naprawy Unii Europejskiej to dekorowanie koperkiem produktów niestrawności – przekonywał „Gość Dnia Radia Gdańsk”, z którym rozmawiał Kuba Kaługa.
Kuziemka był też pytany o postulaty PolExitu dotyczące zniesienia ograniczeń w handlu surowcami przez poszczególne kraje.
– Każde państwo bierze na siebie pełną odpowiedzialność za część gospodarczą. Albo naraża się na ostracyzm, albo jest poklask. Jestem zwolennikiem budowania bezpieczeństwa na szerokim prowadzeniu aktywności gospodarczej. Skupiałbym się na tym, by rozszerzać możliwości handlowe Polski, a nie na ograniczeniach, które generuje Unia Europejska. Nie kupowałbym gazu od Rosji, jeśli nie zagrażałoby to istnieniu polskiej populacji. Nie handlowałbym z Federacją Rosyjską, jeśli jest popełniane ludobójstwo – zaznaczył.
Posłuchaj całej rozmowy:
ua








