Adi Nowak, jedna z bardziej nieszablonowych postaci polskiej sceny, zdecydował się na rachunek sumienia. W szczerym wywiadzie w Radiu Gdańsk raper opowiada o „trzydniówkach”, które kończyły się pustką, o pułapce łatwych pieniędzy i o nowym albumie, który stał się efektem ubocznym walki o trzeźwość. To nie jest kreacja artystyczna – to walka o życie w świecie, w którym „rockandroll” wszedł za bardzo.
– Zostawiam Adiego narkomana. Efektem ubocznym tego procesu trzeźwienia jest płytka – przyznał na naszej antenie Adi Nowak. Z raperem znanym z wydawania muzyki pod szyldem SB Maffiji i Asfalt Records rozmawiamy nie tylko o przemianie, ale też o kulisach rapowego biznesu. Jak czuł się w stadzie raperów z dużym ego podczas Hoteli Maffija?
– Byłem w SBM w momencie, w którym pikował Mata, pikował Bedoes, mieli największe rzeczy, byli największymi projektami wytwórni do obsłużenia. Jak taki maciupeńki Adi chciał sobie zagrać trasę koncertową, no to jej nie zagrał, bo tam się nie bardzo chyba komuś chciało schylać po jakieś tam parę tysiączków, kiedy tutaj na stole parę milionów leży, nie? Miałem wrażenie, że uwaga nie jest na mnie fokusowana. Z drugiej strony trzeba powiedzieć, że nie dostosowałem się do czasów bo romantyzowałem swoją muzykę, wydawało mi się, że wystarczy nagrać płytę i powiesić plakat – przyznał Adi Nowak
NOWY WIZERUNEK
Raper podkreśla, że decyzja o zmianie swojego życia nie była podyktowana modą czy chęcią zyskania rozgłosu, ale głębokim wewnętrznym konfliktem. – Stary Adi Nowak nie służy mojemu autentycznemu ja. Na tej drodze sporo zrobiłem wbrew temu, kim jestem. Czuję, że wiele rzeczy w tym „duecie ze sobą” nie współgrało – zaznaczył Poznaniak.
Czy kiedykolwiek chciał wejść do rapowej pierwszej ligi? Ile przehulał pieniędzy zarobionych na działalności muzycznej? Wreszcie, co ma przynieść nowy krążek? Posłuchajcie rozmowy Adiego Nowaka w audycji Rap na fali w Radiu Gdańsk:








