Roger Glover, basista Deep Purple, był gościem „Muzycznej Strefy Radia Gdańsk”. Z legendą rocka rozmawiał Piotr Bonar.
Muzyk zdradził między innymi, jak wyglądały początki jego kariery.
– Wszystko zaczęło się w szkole. Na początku graliśmy może jeden koncert miesięcznie, zazwyczaj na jakichś przyjęciach urodzinowych. Z biegiem lat koncertów było coraz więcej, zaczęliśmy gromadzić więcej sprzętu. W tamtych czasach, żeby nagrać płytę, trzeba było być naprawdę dobrym, żeby ktokolwiek chciał podpisać z tobą kontrakt – mówił Roger Glover.
– Kiedy płyta wyszła, zabrałem ją do domu: „Mamy płytę!”. To uczucie przypomina moment, gdy znajdujesz swoje nazwisko w książce telefonicznej – to takie potwierdzenie życiowe: „Istnieję!”. Widok tej etykiety z napisem „Episode Six”… wow. A potem położyłem ją na gramofonie i… brzmiała fatalnie – przyznał basista.
Jak zaczęła się współpraca z Deep Purple i co działo się później? Posłuchaj:
ua








