W Studiu Słupsk aktorki Nowego Teatru – Katarzyna Pałka i Anna Grochowska – mówiły o spektaklu „Mała Piętnastka”, do którego teatr powraca już w maju. Sztuka opiera się na autentycznych wydarzeniach z 1948 roku, kiedy to na jeziorze Gardno doszło do tragicznego wypadku łodzi przewożącej łódzkie harcerki.
Historia ta, choć lokalna, w ujęciu słupskiego teatru staje się uniwersalną opowieścią o stracie, odpowiedzialności i konfrontacji. – Praca nad „Małą Piętnastką” to dla nas przede wszystkim ogromny ciężar emocjonalny, bo mamy świadomość, że dotykamy prawdziwej tragedii i autentycznego bólu. Wchodząc na scenę, musimy niemal fizycznie zmierzyć się z tą tragedią – zauważa Katarzyna Pałka. – Historia, którą opowiadamy, jest niezwykle surowa, dlatego nasza gra również musiała pozbyć się zbędnych ozdobników na rzecz czystej, fizycznej obecności. Każdy gest i każde słowo mają swoją ogromną wagę – dodaje.
– Tempo tego spektaklu jest bezlitosne i nie daje nam ani chwili wytchnienia, ponieważ każda sekunda jest tu precyzyjnie wyliczona i zgrana z rytmem muzyki na żywo. To granie na najwyższych obrotach i na wielu emocjach. Sama historia jest tak mocna, ogrom tragedii jest dojmujący. Nie da się tego obojętnie odegrać – przyznaje Anna Grochowska.
Posłuchaj:
Joanna Merecka-Łotysz/am








