Urodził się Gdańsku, ale od 30 lat mieszka i pracuje w Gdyni. Prezes Polskich Linii Oceanicznych Roman Woźniak był gościem audycji Gdynia Głowna Osobista. Mówił m.in. o planach rozwoju polskiej żeglugi i dawnej siedzibie PLO przy ul. 10 lutego. W przeszłości do Polskich Linii Oceanicznych należało 178 statków, obecnie dwie jednostki. Pływa jednak kilkanaście statków związanych w przeszłości z przedsiębiorstwem. – Zapadły decyzje o konsolidacji PLO i dwóch innych firm żeglugowych, które należą do Agencji Rozwoju Przemysłu. Jest to na pewno długotrwały proces, bo sytuacje i pozycje tych firm są inne, ale poprzez ich własność, która jest skupiona w rękach jednego właściciela – jest to możliwe. Dzięki temu powstanie pewna płaszczyzna, która pozwala myśleć o powiększaniu tonażu i inwestycjach – mówił Roman Woźniak.
Zdaniem prezesa ważne jest spłacenie długów z przeszłości, które mają niektóre firmy. – Jest konieczność uporządkowania sfery z przeszłości. Jeśli nam się to uda, to są szanse rozwoju polskiej żeglugi.
Siedziba Polskich Linii Oceanicznych przez kilkadziesiąt lat mieściła się przy ul. 10 lutego w Gdyni. – W znikaniu PLO najbardziej mnie, jako gdynianina, zabolało, że usunięto logotyp z budynku – mówił gospodarz programu Piotr Jacoń.
– Trudno uniknąć emocji przy wyprowadzaniu się z miejsca, w którym byliśmy przez kilkadziesiąt lat. Natomiast ten budynek nie był nasz od wielu lat. W wyniku różnych przekształceń byliśmy zmuszeni go sprzedać, należał do Warty, potem do Urzędu Miasta. Współpraca z urzędem była dobra, udawało się nam trwać w tym miejscu i zachować logo na budynku, ale z punktu widzenia funkcjonowania przedsiębiorstwa było to trudne. Ale zawsze do tego można wrócić, „nigdy nie mów nigdy” – przyznał Roman Woźniak. Dodał, że nie ma zdjęć z momentu usuwania logo z budynku, bo stało się to konieczne podczas silnej wichury.
Siedziba Polskich Linii Oceanicznych w sierpniu 2007 r. Fot. Agencja KFP/Wojciech Stróżyk








