Słuchaj on-line
Radio Gdańsk
  • Wiadomości
    • Trójmiasto
    • Słupsk
    • Region
  • Sport
    • Wiadomości sportowe
    • Pomorze Biega i Pomaga
  • Audycje
  • Kultura
  • Atom na Pomorzu
  • Konkursy
  • RG Studio
    • Aktualności
    • Studio S-3
    • Studio S-4 Kameralne
    • Studio M-1 Masteringowe
    • Inne usługi
    • Historia
    • Galeria
    • Rezerwacja
    • Archiwum
  • Reklama
Brak wyników
Pokaż wszystko
Radio Gdańsk
Brak wyników
Pokaż wszystko

„Młodzi, niewinni, nieżyjący” – lekarka o ofiarach Czarnego Czwartku [WSPOMNIENIA]

17 grudnia 2016 10:05
w Audycje_archiwum
A A

Szpital miejski zamienił się w szpital polowy, większość ofiar to byli ludzie młodzi – mówiła w Radiu Gdańsk doktor Alina Winiarska, sanitariuszka podczas wydarzeń z 17 grudnia 1970 roku. Lekarka była gościem Piotra Jaconia w audycji „Gdynia Główna Osobista”. Jak wspominała, pomimo zapewnień Stanisława Kociołka, że bez obaw można iść do pracy, od początku tego dnia czuć było rosnący niepokój. – Było zaproszenie do pracy, a wręcz zachęta, dlatego o 6 rano kolejki z Wejherowa, jak i Gdańska lądowały w Gdyni Stoczni. Tysiące ludzi zwaliło się w tym jednym czasie na schody, a skierowane czołgi z lufami rozpoczęły akcję. Mimo że nie miałam jeszcze dyżuru, zmobilizowałam się, zostawiłam małą córkę pod opieką i poszłam do szpitala. Byłam nieprzygotowana do tego ani psychicznie, ani fizycznie. Skąd bierze się taki dramat? – pytała.

ZŁAPAŁ ZA RĘKĘ I SKONAŁ

Dodała, że choć pamięć jest coraz słabsza, pamięta zakrwawionych ludzi i pacjenta w izbie przyjęć, który na korytarzu  złapał ją za rękę, a następnie skonał. – Przede wszystkim ruch i niepokój, ledwo zdążyłam się przebrać, to od razu rozpoczęłam pracę. Ludzie byli przywożeni karetkami, ale też prywatnymi samochodami i przynoszeni na rękach. Straszne było to, że byli to głównie ludzie młodzi.

Szpital miejski zamienił się w szpital polowy. Lekarze nie schodzili z dyżurów. – Mój Czarny Czwartek trwał do późnych godzin nocnych – relacjonowała. Kolejny dramat wydarzył się w kostnicy, do której poszła wraz z ordynatorem oddziału wewnętrznego. – Leżało 8 czy 9 zwłok, młody chłopak z raną klatki piersiowej w pośmiertnym uścisku trzymał teczkę. Otworzyłam ją. Tam w tutce od cukru były dwie kromki chleba z kaszanką i kilka ugotowanych ziemniaków. To było jego drugie śniadanie, on szedł do pracy – opowiadała. – Inni nie mieli tak charakterystycznych znamion, ale byli w podobnym stanie, mieli szarpane rany. Młodzi, niewinni, nieżyjący.

RANA NA DŁUGIE LATA

– Późnym popołudniem karetka przywiozła 16-letniego chłopca Wiesia Kacprzyckiego. To był strzęp człowieka, cały siny, pobity i potłuczony. Zorientowaliśmy się, że to syn oddziałowej, dlatego trzeba było ją pilnować, by nie widziała tego dramatu ani nie próbowała się zemścić na którymś z leżących w szpitalu milicjantów. Zajął się nim doktor Kasztelan i chirurdzy. Mam kontakt z tym człowiekiem do dziś. On z tego wyszedł fizycznie, ale psychicznie nigdy nie doszedł do siebie. Zatrzymał się na tym 16. roku życia. Pomagałam mu tyle, ile mogłam. Takim ludziom zawsze trzeba podać rękę.

Wszystkie sale operacyjne zajęte, wszyscy lekarze na dyżurach – tak wyglądał szpital miejski 17 grudnia. – Pamiętam, że na moim oddziale gwałtownie wypisywali tych, którzy jeszcze nie byli do końca wyleczeni i mogli zrobić dwa kroki. Tak żeby zwolnić miejsce nowym. Na ginekologii leżeli mężczyźni, głównie ranni milicjanci.

PACJENT JEST ZAWSZE PACJENTEM

Dla niej jako lekarki nie było różnic między cywilami i milicją. Każdy człowiek wymagał pomocy. – To takie ludzkie, normalne. Stosunek nasz był absolutnie poprawny, może w duchu czuliśmy, że to niemoralne. Niestety nie prowadziłam żadnej dokumentacji, po prostu się bałam. UBecy wciąż szukali ofiar, duża ich grupa przyszła do szpitala wieczorem, dziwnie się zachowywali, mówili, że gdybyśmy mieli jakieś wątpliwości, to mamy iść na milicję. Kazali nam pomagać, robić to co do nas należy – takie uzyskaliśmy wytyczne.

Problemach były również z dostawą krwi dla rannych. Utrudniano ją dostatecznie przez strzelanie do osób zajmujących się transportem. – Pan Staś, który leciał po krew przez szpitalne podwórko został poparzony i ostrzelany – mówiła.

TRUDNA DECYZJA

– Z jednej strony trzeba było pomagać pacjentom, a z drugiej musieliśmy martwić się o własne życie. Miałam w tym okresie dużo dziwnych telefonów. Wtedy postanowiłam, że muszę wyjechać z kraju. Całe życie pracowałam nad tym, by podnosić kwalifikacje, intensywnie się uczyłam. Akurat Ministerstwo Zdrowia proponowało państwowe wyjazdy do krajów zacofanych. Podjęłam decyzję o wyjeździe do Libii. Pomyślałam – mam kwalifikacje, znam język, zobaczę jak jest gdzie indziej. 

/audio/dok1/ggo16122016.mp3

Dominika Raszkiewicz
Tagi: Gdynia Główna OsobistahistoriaPiotr Jacoń

REKLAMA

NAJNOWSZE

Wiadomości

Europoseł Piotr Müller będzie Gościem Radia Gdańsk

08.30 - Gość Radia Gdańsk Gość: Piotr Müller,...

Szymon Grot
12 sierpnia 2026 - 18:15
Dłoń skreślająca ołówkiem liczby na blankiecie gry Lotto. W tle widoczny jest żółty banner z logo Lotto i napisem „KUMULACJA 28 000 000”
Słupsk

Szóstka w Lotto padła w Słupsku

Ponad 6,3 mln zł wygrała osoba, która we...

Piotr Puchalski
12 sierpnia 2026 - 17:17
Słupy i przewody nowo wybudowanej linii elektroenergetycznej 400 kV Choczewo Gdańsk Przyjaźń
Kaszuby

Linia najwyższych napięć wyprowadzi moc z morskich farm wiatrowych

Zakończono budowę pierwszego odcinka linii najwyższych napięć Choczewo...

Piotr Puchalski
12 sierpnia 2026 - 16:56

ZOBACZ TAKŻE

Kolaż dwóch zdjęć przedstawiający dziennikarzy Radia Gdańsk. Po lewej stronie kobieta w słuchawkach na głowie siedząca przed mikrofonem na tle niebieskiej ścianki z logo Radia Gdańsk (Alicja Samolewicz-Jeglicka). Po prawej stronie mężczyzna z brodą i w okularach przeciwsłonecznych, opierający się o otwarte drzwi samochodu na świeżym powietrzu (Piotr Puchalski)
O nas

Reportaże dziennikarzy Radia Gdańsk z szansą na laur festiwalu NNW

2026-08-12
Spacer z przewodnikiem w ramach projektu "Zakamarki Gdańskich Przedmieść". Grupa turystów i mieszkańców uczestniczących w spacerze z przewodnikiem stoi na brukowanym placu przed zabytkowym Dworem Oruńskim w Gdańsku. Klasycystyczny, beżowy budynek o czerwonym, czterospadowym dachu posiada zielone okiennice na parterze oraz portyk wsparty na białych kolumnach, nad którym znajduje się balkon z polską flagą. Zgromadzeni ludzie, ubrani w codzienne stroje turystyczne, patrzą w stronę dworku, a jeden z mężczyzn na pierwszym planie unosi telefon, by zrobić zdjęcie
Wiadomości

Rudniki hitem spacerów po Gdańsku

2026-07-25
Władysław Zawistowski (Fot. Radio Gdańsk)
Silva rerum, czyli w staropolskim ogrodzie rzeczy

Krwawa karta historii. Trauma rzezi Pragi

2026-07-25
Nawigacja
  • O nas
  • Dziennikarze
  • Reklama
  • BIP
  • Kontakt
  • Ramówka Radia Gdańsk
  • Częstotliwości
  • Patronaty
  • Abonament
  • Polityka prywatności

Dotacja celowa z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego zgodnie z art.31. ust.2. ustawy o radiofonii i telewizji.

© 2025 - Radio Gdańsk

SKRZYNKA24
Aby wypełnić ten formularz, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce.
*
Wczytywanie
Brak wyników
Pokaż wszystko
  • Wiadomości
    • Trójmiasto
    • Słupsk
    • Region
  • Sport
    • Wiadomości sportowe
    • Pomorze Biega i Pomaga
  • Audycje
  • Kultura
  • Atom na Pomorzu
  • Konkursy
  • RG Studio
    • Aktualności
    • Studio S-3
    • Studio S-4 Kameralne
    • Studio M-1 Masteringowe
    • Inne usługi
    • Historia
    • Galeria
    • Rezerwacja
    • Archiwum
  • Reklama
Słuchaj on-line

© 2026 JNews - Premium WordPress news & magazine theme by Jegtheme.