– Pamiętam próby i premierę Kolumba na Darze Pomorza i gdyńskie śniadania z Niemenem – mówi w Radiu Gdańsk Daniel Olbrychski. Aktor był gościem Piotra Jaconia. Przyznaje, że w Gdyni ostatnio był dawno temu, ale szybko dodaje: – To miasto jest teraz naprawdę przepiękne.
Daniel Olbrychski był gościem audycji Gdynia Główna Osobista. Aktor w rozmowie z Piotrem Jaconiem mówił, jak był Krzysztofem Kolumbem na Darze Pomorza, dlaczego w Gdyni miał osobistą ochronę policji i przez kogo nie do końca udał się jego jubileusz w Teatrze Muzycznym.
KOLUMB W GDYNI
8 sierpnia 1992 roku na pokładzie Daru Pomorza premierę miało przedstawienie „Księga Krzysztofa Kolumba”. Spektakl produkował Teatr Miejski w Gdyni. Premiera zbiegła się z Igrzyskami Olimpijskimi w Barcelonie. Polska reprezentacja w piłce nożnej zmierzyła się tego dnia z Hiszpanią w meczu finałowym.
– Byłem przekonany, że nikt nie przyjdzie, a była pełna widownia – czyli dwa tysiące osób. W czasie występu słyszeliśmy z jachtów okrzyki i wiwaty, że padła bramka. Ja akurat wtedy zaczynałem monolog o tym, jak piękne jest morze, więc też dałem znak, że cieszę się z gola – wspomina z uśmiechem aktor.
GDYŃSKIE ŚNIADANIA Z NIEMENEM
Muzykę do spektaklu skomponował Czesław Niemen. Daniel Olbrychski przyznaje, że muzyk jadł bardzo skromne posiłki, a po latach sam potwierdził, że być może był to błąd.
– Niemen był wielkim artystą, gdyby śpiewał po angielsku, na pewno odniósłby ogromną światową sławę. W czasie prób do „Kolumba” pamiętam, jak jedliśmy śniadanie. Ja oczywiście jajka na bekonie, sery, jadłem solidnie. A Czesław jakąś kaszkę i sałatkę bez przypraw, tyle, co ptak. Spytałem go, dlaczego tak mało je. Wtedy mi odpowiedział: „Daniel, popatrz. Taki słoń, całe życie tylko trawę je, a jaką ma siłę”. Po latach zadzwonił do mnie ze szpitala, że chce się pożegnać. Przyznał, że chyba wyjałowił sobie organizm. Zmarł na nowotwór – wspomina Olbrychski.




