– Prowadzimy często mediacje. Nierzadko są to ludzie po pierwszych rozprawach rozwodowych. Chcemy uchronić dzieci przed tym wszystkim, wyciągnąć konflikt z domu.
– Najlepiej, kiedy mediatorem jest ktoś z zewnątrz. Ktoś, kto pomaga znaleźć to trzecie rozwiązanie. Sąd nie ma takich możliwości. Są to przecież ogromne emocje. I te emocje są często paliwem do zmian. To bardzo delikatny moment.
– Przychodzą też pary, które nie chcą się rozwieść. Nie mogą się dogadać ze sobą, z teściami i tak dalej. Wiele małżeństw nie rozmawia o tym przed ślubem i potem łatwo o konflikt i o przekroczenie granic. Warto wtedy skorzystać z mediacji, zanim będzie za późno. Wynik mediacji zależy od wielu czynników. Czy nie przyszli za późno, czy chcą, jaki mają potencjał. Osobiście znam wiele przypadków, że małżonkowie przyszli pokłóceni i udało się.







