– Trójmiasto, jako duża aglomeracja, ma bardzo niewiele placówek kulturalnych. Nie ma tego tak dużo porównując choćby do Wrocławia. Zmniejszenie liczby spektakli byłoby dużym ciosem w całe Pomorze. Bardzo dobrym przykładem jest Teatr Muzyczny w Gdyni. Dopóki sala nie była większa, też trzeba było do niego dopłacać. Mówiło się sporo o nowej operze. Koncepcja jednak upadła. A tu mamy starą salę, słychać jak przejeżdżają tramwaje – mówi Kosycarz.
Zorientowała się w porę. Policja odzyskała 47 tys. zł po oszustwie w Ustce
Policja zatrzymała w Ustce mężczyznę podającego się za...







