Pokemony w Ocyplu? W jakimś stopniu, ale zupełnie inaczej. Króluje tu geocaching, turyści zjeżdżają się masowo, by przemierzać tutejsze tereny i szukać „znajdziek”. Marek Kwaśniewski dba, żeby dostawali za to nagrody oraz by tutejsze akcje były dobrze wypromowane.
– Pokemony łapano tu nawet przy kościele. Naszą odpowiedzią na to jest trasa geocachingowa. Ogłosiłem to w internecie ok. godziny 18. Następnego dnia rano byli już pierwsi śmiałkowie, zdaje się, że z Grudziądza, którzy przyjechali tu, żeby zdobyć cały szlak. A to wcale nie jest proste, bo trasa ma ponad 30 kilometrów. Szukają tu skarbów, czyli „cachów”. Trzeba zdobyć wszystko, żeby dobrać się do głównej skrzyni. Jedną z nagród jest specjalna odznaka. Honorują ją w różnych szkołach w ten sposób, że uczniowie, którzy ją zdobyli, dostaną np. dodatkowe oceny – tłumaczy.







