Słuchaj on-line
Radio Gdańsk
  • Wiadomości
    • Trójmiasto
    • Słupsk
    • Region
  • Sport
    • Wiadomości sportowe
    • Pomorze Biega i Pomaga
  • Audycje
  • Kultura
  • Atom na Pomorzu
  • Konkursy
  • RG Studio
    • Aktualności
    • Studio S-3
    • Studio S-4 Kameralne
    • Studio M-1 Masteringowe
    • Inne usługi
    • Historia
    • Galeria
    • Rezerwacja
    • Archiwum
  • Reklama
Brak wyników
Pokaż wszystko
Radio Gdańsk
Brak wyników
Pokaż wszystko

Błażej Augustyn w szczerej rozmowie: „Tylko tchórz nie przyzna się do depresji. W życiu strzeliłem sobie kilka samobójów” [WYWIAD]

17 września 2018 05:00
w Sport
A A
https://radiogdansk.pl/images/BNP_PodajZmiane_Mapa.png

m00096125Fot. Krzysztof Mystkowski/KFP

– A Marco Giampaolo? On teraz prowadzi trzech Polaków w Sampdorii. Patrzysz na to i myślisz, że trafili pod dobre skrzydła czy uważasz, że mogli trafić lepiej?

– Ja bardziej patrzę na to przez pryzmat tego, z jakimi trenerami miałem okazję pracować, bo było ich mnóstwo. Teraz większość z nich jest w bardzo dobrych zespołach. Marco Gimpaolo bardzo dużą uwagę przywiązywał do defensywy, choć z ostatnich opowiadań znajomych z Włoch słyszałem, że zmienił to całkowicie. Wtedy przez większość treningu pracowaliśmy nad obroną, bardzo mało poświęcał ofensywie. Miał taki zamysł i u nas to bardzo dobrze funkcjonowało.

– A jak wyglądało jego podejście do piłkarzy?

– Giampaolo był bardziej ojcowski. Dobra dusza, zawsze porozmawiał, dał dobrą radę. Nie był zimnym trenerem.

– Pamiętasz z tamtego okresu Ezequiela Schelotto?

– Tak, Argentyńczyk. Później grał bodajże w Interze, tak?

– Teraz jest w Brighton w Premier League. Czy on już wtedy zapowiadał się na piłkarza, który może dużo osiągnąć?

– Przede wszystkim był bardzo szybki, miał dobre warunki fizyczne i nie wahał się w grze jeden na jednego, więc nie dziwi mnie to.

– A Maxi Lopez? Jak wspominasz pobyt z nim, bo podejrzewam, że to też był bardzo ciekawy człowiek?

– Tak, Maxi był specyficzny. Dużo fajnych chwil razem przeżyliśmy i mamy wspomnienia. Napastnikiem był wybornym, bo po przyjściu od stycznia do czerwca strzelił około dwunastu bramek i pomógł nam w utrzymaniu.

– Ale pewnie kilka włoskich lokali też mógł, i do tej pory mógłby, przedstawić?

– Myślę, że moglibyśmy się wymieniać listami.

– W Catanii spotkałeś się też z Edgarem Canim. Pamiętasz go? Był już wtedy po pobycie w Polonii Warszawa, wspominał coś?

– Tak, tak, pamiętam Edgara. Z nim też dużo przeżyłem (śmiech). Wspominał, że fajnie mu się grało, ale potem wyszło jak wyszło i wrócił do Włoch. Tam się czuje najlepiej, widziałem na Instagramie, że ma tam też żonę. Najważniejsze, żeby się czuć dobrze, nieważne gdzie.

– O jednym mówisz, że dużo z nim przeżyłeś, o drugim to samo, uśmiechasz się przy tym, więc zapytam inaczej: czy jest jakiś piłkarz z tamtego okresu w Catanii, z którym nie przeżyłeś dużo?

– No to była wybitna szatnia. Osiągnęliśmy w tamtym okresie ósme, historyczne miejsce w Serie A. Było wielu wspaniałych zawodników, którym się teraz dobrze wiedzie. Mieliśmy bardzo fajny kontakt. Przynajmniej raz w miesiącu była organizowana kolacja, a po dobrych meczach jakaś dyskoteka na plaży. Fajnie się wszyscy bawiliśmy, fajnie graliśmy. Do dzienniczka wspomnień mogę wiele wpisów z tamtego czasu dodać.

– Podczas gry we Włoszech byłeś chyba najbliżej gry w reprezentacji. Dlaczego, Twoim zdaniem, ostatecznie do niej nie trafiłeś?

– Najbliżej byłem chyba podczas gry w Górniku Zabrze. Miałem wtedy bezpośredni kontakt z trenerem, który mówił mi wprost, że chciałby mnie sprawdzić. Wtedy znowu przydarzyła mi się dość brzydka kontuzja. We Włoszech dochodziły mnie słuchy, ale bardziej prasowe. Nigdy w życiu nie miałem kontaktu z trenerem Smudą, więc nie wiem, czy byłem blisko czy daleko.

– Czasami tak kopią piłkę, że nie zajarzysz, o co w ogóle chodzi w meczu – to Twoje słowa o ekstraklasie. Dalej tak jest, czy coś się zmieniło?

– A z którego to roku?

– 2011.

– No właśnie, minęło już siedem lat. Od tego czasu wiele się w moim życiu i głowie pozmieniało. Kiedyś tak to wyglądało. Moje słowa nie były zbyt ładnie wypowiedziane, pewnie mówiłem na arogancie i nie zwracałem na to uwagi. Choć myślę, że w tamtym czasie nasza piłka tak wyglądała. Długie wybicie, walka i co wyjdzie, to wyjdzie. Teraz można spojrzeć na te lepsze drużyny z naszej ligi i widać, że każdy chce rozgrywać, próbuje zrobić przewagę czy wygrać pojedynek. Wydaje mi się, że kiedyś było tego znacznie mniej.

– To jeszcze jeden cytat. „Zauważ, że prawie każdy jeden, który wraca, nic tutaj nie pokazuje.” Czy Ty, patrząc teraz na siebie, pokazałeś już coś?

– Ja dalej tak samo uważam. Większość z nas zagranicą gra z lepszymi zawodnikami, przyzwyczaja się do lepszego stylu. Kiedy wracamy, zastajemy bardzo dobrze przygotowanych zawodników, którzy często mają nad tobą fizyczną przewagę. Wydaje mi się, że zagranicą bardziej gra się w piłkę, jest więcej jakości i nie ma tyle fizycznej gry.

– Łatwiej jest wyjechać zagranicę i tam się odnaleźć, czy wrócić i odnaleźć się tutaj?

– To zależy, dla którego zawodnika.

– A dla Ciebie?

– Mi zawsze lepiej było zagranicą. Mam łatwość w zdobywaniu kontaktów, jestem bardziej nabuzowany, skupiony na celu i go dopinam. Mój przyjazd do Lechii był trochę wyboisty. Nie trenowałem długo, a z biegu wszedłem i trener Nowak chciał, żebym grał. Doprowadziło to do tego, że podupadałem fizycznie i nie doganiałem nikogo. Teraz, po przepracowanym okresie przygotowawczym, od razu widać różnicę.

– Zarabiałeś od lat jako piłkarz, wiem, że inwestowałeś w mieszkania, jesteś już zabezpieczony na życie po karierze czy od razu ruszysz w biznes, bycie dziennikarzem, trenerem?

– Jeszcze nie planowałem, chociaż już coraz bliżej końca niż początku. Mam jakieś swoje inwestycje, mój bardzo dobry przyjaciel pomaga mi w wielu kwestiach i wiem, że razem będziemy działać. W jakiej dziedzinie, i co robić, jeszcze nie zdradzę, bo nie ma to sensu. Na pewno chodzić po PKS-ie nie będę.

– Jeszcze jeden Twój cytat, w kontekście tego, czego nauczyłeś się we Włoszech. „Strzelisz samobója, no trudno, za chwilę możesz strzelić dwa gole przeciwnikowi.” To pasuje do Ciebie bardziej piłkarsko – patrz mecz z Jagiellonią w zeszłym roku – czy życiowo?

– Hmm… Chyba bardziej życiowo, bo wiele samobójów sobie strzeliłem, ale to były bardziej samobóje pod względem kontuzji. Przez nie musiałem się cofać i potem nadrabiać. To był największy ból, dlatego bardziej pasuje to życiowo. Na boisku są różnego typu sytuacje. Mój samobój z Jagiellonią był bardzo pechowy, ale zdarzył się. To już minęło, nie wróci. Trzeba patrzeć na to, co z przodu, a nie z tyłu.

– Łatwiej jest poradzić sobie na boisku – w ekstraklasie czy lidze zagranicznej – czy w życiu?

– Na to co w życiu mamy jakiś wpływ. Możemy to kontrolować, uczyć się, brnąć w to i sobie radzić. Na boisku są sytuacje, na które nie mamy w ogóle wpływu. Są przeciwnicy, którzy równie dobrze grają w piłkę i mogą zrobić wszystko, a ty tego nie przewidzisz.

– Kilka lat temu powiedziałeś, że niczego nie żałujesz. Możesz to dzisiaj szczerze powtórzyć?

– Pewnie znalazłbym jakieś sytuacje, których żałuję, ale jeżeli spojrzeć na moje życie, to widocznie taka była moja droga. To co będzie, to będzie, a to co było, już było. Tyle. Jakbym wiedział, co stanie się każdego następnego dnia, to pewnie wszystko w moim życiu potoczyłoby się inaczej.

Rozmawiał Tymoteusz Kobiela
Page 2 of 2
Poprzedni12
Tagi: Błażej AugustynekstraklasaLechia Gdańsk

REKLAMA

NAJNOWSZE

statek, wodowanie
Trójmiasto

Gdańska stocznia świętuje 500. wodowanie [POSŁUCHAJ]

W stoczni Karstensen Shipyard Poland w Gdańsku odbyło...

Szymon Grot
11 września 2026 - 17:05
Otwarcie elektrociepłowni w Kościerzynie
Kaszuby

W Kościerzynie otworzono drugą elektrociepłownię

W Kościerzynie otworzono drugą elektrociepłownię. Instalacja powstała na...

Szymon Grot
11 września 2026 - 16:51
Ratownicy w czerwonych kombinezonach i kaskach udzielają pierwszej pomocy osobie leżącej na trawie, na tle stojącego na torach pociągu pasażerskiego. Wokół na łące widać liczne służby ratunkowe, ewakuację ze składu oraz sprzęt medyczny. Czołowe zderzenie dwóch pociągów w Gdyni było elementem ćwiczeń w ramach manewrów ratowniczych Pomerania - Reda 2026
Kaszuby

Czołowe zderzenie dwóch pociągów w Gdyni. Służby przećwiczyły czarny scenariusz

Czołowe zderzenie dwóch pociągów w Gdyni było elementem...

Szymon Grot
11 września 2026 - 16:35

ZOBACZ TAKŻE

Pusta trybuna z biało-zielonymi krzesełkami i dużym białym napisem "LECHIA" na stadionie przy ul. Traugutta w Gdańsku, w tle zielone drzewa i błękitne niebo. Miasto Gdańsk. W ramach wartej 7 mln zł umowy promocyjnej Lechia Gdańsk będzie korzystać z miejskich obiektów i promować miasto w 1. Lidze, walcząc o powrót do Ekstraklasy
Sport

7 mln zł dla Lechii Gdańsk. Cel: Ekstraklasa

2026-09-10
Camilo Mena został wypożyczony do Korony Kielce
Sport

Nie będzie wspólnej gry braci. Camilo Mena wypożyczony do Korony

2026-09-09
Javier Mena, brat gwiazdy Lechii Camilo Meny, dołącza do drużyny z Gdańska
Sport

Był Mena, jest… Mena. Lechia ma nowego gracza, brat wita brata

2026-09-07
Nawigacja
  • O nas
  • Dziennikarze
  • Reklama
  • BIP
  • Kontakt
  • Ramówka Radia Gdańsk
  • Częstotliwości
  • Patronaty
  • Abonament
  • Polityka prywatności

Dotacja celowa z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego zgodnie z art.31. ust.2. ustawy o radiofonii i telewizji.

© 2025 - Radio Gdańsk

SKRZYNKA24
Aby wypełnić ten formularz, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce.
*
Wczytywanie
Brak wyników
Pokaż wszystko
  • Wiadomości
    • Trójmiasto
    • Słupsk
    • Region
  • Sport
    • Wiadomości sportowe
    • Pomorze Biega i Pomaga
  • Audycje
  • Kultura
  • Atom na Pomorzu
  • Konkursy
  • RG Studio
    • Aktualności
    • Studio S-3
    • Studio S-4 Kameralne
    • Studio M-1 Masteringowe
    • Inne usługi
    • Historia
    • Galeria
    • Rezerwacja
    • Archiwum
  • Reklama
Słuchaj on-line
5

© 2026 JNews - Premium WordPress news & magazine theme by Jegtheme.