Słuchaj on-line
Radio Gdańsk
  • Wiadomości
    • Trójmiasto
    • Słupsk
    • Region
  • Sport
    • Wiadomości sportowe
    • Pomorze Biega i Pomaga
  • Audycje
  • Kultura
  • Atom na Pomorzu
  • Konkursy
  • RG Studio
    • Aktualności
    • Studio S-3
    • Studio S-4 Kameralne
    • Studio M-1 Masteringowe
    • Inne usługi
    • Historia
    • Galeria
    • Rezerwacja
    • Archiwum
  • Reklama
Brak wyników
Pokaż wszystko
Radio Gdańsk
Brak wyników
Pokaż wszystko

Przez peryferia futbolu i wielkie marki, z radością i wątpliwościami. Przypominamy drogę Lechii do finału [PUCHAR POLSKI]

1 maja 2019 07:59
w Sport
A A

Wisła Sandomierz, której nie było, kontuzja i wizyta w szpitalu Sobiecha, koszmarne pudło Michalaka albo pięknej urody trafienie Maka w Zabrzu – to historie napisane przez piłkarzy Lechii na przestrzeni ostatniego półrocza w Pucharze Polski. Przed biało-zielonymi ostatni przystanek tegorocznej edycji i z tej okazji przypominamy ich drogę do finału na Stadionie Narodowym w Warszawie.

Nie było w tej edycji Pucharu Polski drużyny, która bardziej zasłużyła na finał niż Lechia. Gdańszczanie awanse wydzierali na boiskach rywali, robili to zarówno na peryferiach futbolu – Nieciecza, Rzeszów, Częstochowa – jak i w starciach z uznanymi rywalami – Wisłą Kraków i Górnikiem Zabrze. Ani razu nie mięli za to okazji zaprezentować się przed własną publicznością. Wspominamy jak to wyglądało od 1/32 i karnych przeciwko Wiśle Kraków, po ostatnie minuty dreszczowca z Rakowem.

WISŁA – LECHIA 1:2, CZYLI REWANŻ ZA LIGĘ

Jak to z pierwszymi rundami Pucharu Polski bywa, mobilizacja nie zawsze jest na najwyższym poziomie, a perspektywa meczów o stawkę wciąż bywa bardzo odległa. Tym bardziej, że gdańszczanom już na tak wczesnym etapie przypadł bardzo wymagający przeciwnik, który zresztą 10 dni wcześniej w ligowym meczu gładko Lechię pokonał 5:2. – Bardzo dobrze wspominam pobyt w Wiśle Kraków. Dojeżdżaliśmy z bratem 5 lat do Krakowa autobusami kilkadziesiąt kilometrów. Był to okres trampkarzy i juniorów, trenowaliśmy u trenera Kmiecika, który jest teraz asystentem. Marzeniem za dzieciaka było zagrać w Wiśle – wspominał dzieciństwo na ziemi małopolskiej przed meczem Michał Mak.

Ale to inny były wiślak, ten z seniorskiej drużyny, dał Lechii prowadzenie. Michał Nalepa powoli przyzwyczajał kibiców nad morzem, że świetnie potrafi grać głową, a Patryk Lipski, że potrafi mu ładnie asystować. Po golu obrońcy już po kwadransie było 1:0.

I należy sobie szczerze powiedzieć, że ta rywalizacja nie trwałaby 120 minut plus karne, gdyby tylko Lechia wykorzystała choć połowę szans, które stworzyła sobie w Krakowie w pierwszych 30 minutach. „Setki” mieli wówczas Michalak, Arak i Mak. A, że futbol bywa mściwy, to w drugiej połowie było 1:1 po golu z rzutu karnego Zdenka Ondraska. Czech nie został jednak bohaterem. W 95. minucie coś go podkusiło, by kończąc wślizg jeszcze podnieść nogę i „przejechać się” po udzie Patryka Lipskiego, więc przejechał się także na swojej decyzji i musiał udać się przedwcześnie do szatni.

– Jesteś bohater, dawaj, jesteś bohater – powtarzali przy ławce rezerwowych koledzy z drużyny do Zlatana Alomerovicia tuż przed serią rzutów karnych i mówili to bardzo słusznie bo serbski bramkarz jeszcze w regulaminowych 90 minutach nagimnastykował się, by Lechia nie straciła bramki. A w konkursie jedenastek zagotował się Maciej Sadlok, który jako jedyny przestrzelił, co wystarczyło, by Lechia, a nie Wisła zagrała w 1/16 finału Pucharu Polski.

RESOVIA – LECHIA 1:3, CZYLI KOLEJNY RAZ POZA DOMEM

Znowu wyjazd i znowu na południe Polski, ale tym razem do rywala teoretycznie słabszego. Lechia wreszcie miała udowodnić, że po kompleksach w starciach z drużynami niższych szczebli nie ma już śladu. W Rzeszowie też nie było łatwo. Resovia prowadziła aż do 57. minuty. Chwilę wcześniej Piotr Stokowiec posłał w bój swoje największe gwiazdy – Haraslina i Mladenovicia, zdejmując Maka i Makowskiego. Efekt? Trzy gole, w tym jeden wprowadzonego Haraslina i zwycięstwo. I jeszcze drobnostka – w meczu z Resovią pierwsze 45 minut na lewej obronie zagrał Mateusz Lewandowski i był to jego ostatni dotychczas występ w pierwszej drużynie Lechii. Ale jeśli gdańszczanie zdobędą trofeum 2 maja, to jego udział niczym Marcina Wasilewskiego w mistrzowskim sezonie Leicester, zostanie dostrzeżony.

TERMALIKA – LECHIA 1:3, CZYLI MIAŁA BYĆ WISŁA SANDOMIERZ

Szykował się trzeci mecz i… trzeci na wyjeździe. Ponownie do przebycia była cała Polska. Po Krakowie i Rzeszowie przyszła pora na małą Niecieczę. Choć przypomnienie rywalizacji z Bruk Betem trzeba zacząć od… Macieja Sawickiego. Sekretarz PZPN-u pierwotnie rozlosował dla gdańszczan III-ligową Wisłę Sandomierz. Wszystko przez nieszczęsny brak jednej kulki z drużyną Miedzi Legnica. Losowanie uznano za odbyte, później je powtórzono. I można gdybać, jak zakończyłoby się starcie na III-ligowym boisku w Sandomierzu. Czy byłoby Lechii łatwiej, a może na trudnym terenie poszłoby jej gorzej niż Odrze Opole? Zabawa dla lubiących spekulacje.

Jak w przypadku poprzedniej rundy, znów przeważali gospodarze, mieli swoje sytuacje, ale to Lechia otworzyła wynik pięknym strzałem Łukasika do szatni. Potem równie ładnie przymierzył z 25 metrów Makowski, dokładając drugie trafienie. O emocje w ostatnim kwadransie zadbał jeszcze zespół gospodarzy, strzelając kontaktowego gola i to w 10 na 11. Optycznie znów nie było szału, ale wynik robił dobre wrażenie, po tym jak w ostatniej akcji meczu po błędzie gospodarzy gola na 3:1 zdobył Rafał Wolski.

ZAKAZANO IM GRAĆ U SIEBIE, CZYLI GÓRNIK – LECHIA  1:2

Już po meczu jeden z jego bohaterów Michał Mak powiedział: Chcielibyśmy w końcu zagrać u siebie, gramy fajną piłkę i miło byłoby dać radość naszym kibicom. Jak się miało okazać, biało-zieloni ani razu nie dali się nacieszyć rozgrywkami o puchar na swoim stadionie. A mecz z Górnikiem? To powtórka z rozrywki: znów przeważali od początku gospodarze – sam Angulo miał co najmniej dwie dogodne sytuacje, by wyjść na prowadzenie do 30 minuty spotkania. Wtedy sprawy w swoje ręce wziął wspomniany Mak – ni to od niechcenia, ni to z wiarą w powodzenie na prawym skrzydle przełożył sobie piłkę na lewą nogę i strzałem z 25 metrów w samo okienko pokonał Martina Chudego. Wynik byłby pewnie zgoła inny, gdyby nie dobra postawa bramkarza Zlatana Alomerovicia – trudno przewidzieć, w którym momencie całej edycji to na niego ostatecznie postawił Stokowiec w bramce, ale faktem jest, że przeciwko Resovii i Termalice to Kuciak miał miejsce w składzie.

Gol na 2:0 Tomasza Makowskiego potwierdził, że może jego strzały z dystansu nie lecą z prędkością uderzeń Roberto Carlosa, ale na pewno mają w sobie na tyle kąśliwości, by wpadać do siatki. Piłkarze Lechii zgodnie podkreślali, że to zwycięstwo było trudne, pewnie najtrudniejsze w całej edycji, ale właśnie takie zwycięstwa koncentrowały ich na traktowaniu Pucharu Polski poważnie od początku do końca.

I jeszcze jedna migawka z tego meczu. Doliczony czas gry, Konrad Michalak ma sytuację sam na sam, może zapytać bramkarza w który róg ma strzelać… Piłka dokładnie w momencie, gdy skrzydłowy chce ją uderzyć, podskakuje na kępie trawy i szybuje 5 metrów ponad bramkę.

RAKÓW – LECHIA, CZYLI KAMERALNIE ALE ZWYCIĘSKO 0:1

Stadion na tyle kameralny, że za trybunami górował wóz transmisyjny Polsatu – to już okoliczności spotkania z Rakowem w Częstochowie. Kolejny z meczów, gdzie nic nie jest pewne, a wynik waży się do ostatnich minut meczu. Wszystko mogło zacząć się zresztą bardzo źle dla Lechii, ale w polu karnym zawodnikami biorącymi się za wykończenie akcji byli środkowi obrońcy – Niewulis i Petrasek. Piłka najpierw trafiła w poprzeczkę, potem źle klatką piersiową przyjmował Petrasek i akcja spaliła na panewce.

Ofiarność kontuzją przypłacił Artur Sobiech. Najpierw wsadził głowę dokładnie tam, gdzie nogę jeden z obrońców 1-ligowca, a to przyniosło gola dla Lechii na 1:0. Potem nie miał już tyle szczęścia i skończyło się na wizycie w szpitalu z podejrzeniem wstrząśnienia mózgu. Koniec końców, Lechia w atmosferze niepewności wydarła finał Pucharu Polski.

JAGIELLONIA – LECHIA, CZYLI WYJAZDY TO ICH DRUGIE IMIĘ

Jaką puentę będą miały te rozgrywki? Chichot losu nawet w Warszawie nie pozwolił Lechii być gospodarzem spotkanie. Jak zadeklarował Piotr Stokowiec, postawi w finale na Zlatana Alomerovicia w bramce, a w 18 znów pojawi się Tomasz Makowski. Reszta to historia do napisania i opowiadania. I choć wobec ciągle trwającej walki o Mistrzostwo Polski, zapominamy o randze i prestiżu wyczynu Lechii w Pucharze Polski, to trzeba gdańskim piłkarzom oddać – dokonali wielkiej rzeczy, która bez względu na rezultat finału powinna być odbierana jako duży sukces.

Początek spotkania Jagiellonia Białystok-Lechia Gdańsk 2 maja o 16:00. Relacja z meczu na antenie Radia Gdańsk.

Paweł Kątnik

Tagi: Lechia GdańskPuchar Polski

REKLAMA

NAJNOWSZE

Uśmiechnięta kobieta z brązowymi włosami do ramion, w ciemnej bluzce z dekoltem V, siedząca przed mikrofonem z niebieską gąbką z logo Radia Gdańsk (burmistrz Żukowa Mariola Zmudzińska . W tle widać plenerowe studio radiowe na brukowanym placu
Kaszuby

Spór o absolutorium w Żukowie. Jest decyzja RIO

Uchwała o braku absolutorium dla burmistrz Żukowa została...

m.rudnicki
30 lipca 2026 - 17:43
Wejście główne do Szpitala św. Wojciecha w Gdańsku z widocznym napisem nad zadaszeniem. W prawym dolnym rogu nałożono fotografię lekarza w niebieskim stroju operacyjnym ze stetoskopem na szyi (prof. Ireneusz Haponiuk), stojącego w gabinecie na tle ściany obwieszonej oprawionymi zdjęciami i rysunkami dzieci
Trójmiasto

Dramatyczna walka o życie noworodka w Gdańsku

Ciężka, złożona, sinicza wada serca i udana walka...

m.rudnicki
30 lipca 2026 - 17:32
Policjant w granatowym mundurze trzyma za ramię zatrzymanego mężczyznę w czarnym t-shircie, który ma ręce skute kajdankami z tyłu. Twarz zatrzymanego jest zamazana. Mężczyzna został zatrzymany po wtargnięciu do domu żony, do której miał zakaz zbliżania się. Próbował tam podpalić kotłownię oraz oblał łatwopalną cieczą interweniujących policjantów
Kaszuby

Podpalił kotłownię żony. Policjantki oblał łatwopalną cieczą

Oblał policjantów łatwopalną cieczą, wcześniej podpalił kotłownię i...

Piotr Puchalski
30 lipca 2026 - 17:14

ZOBACZ TAKŻE

(Fot. PAP/Marcin Gadomski)
Sport

Lechia w rozsypce była bez szans. Kafarski triumfował w Gdańsku

2026-07-25
Zbliżenie na młodą dziewczynkę w jasnej bluzie w różowe serduszka, stojącą na trybunach stadionu i trzymającą oburącz nad głową zielono-biały szalik z napisem „MŁODA LECHIA”. Wokół niej widoczni są inni kibice w różnym wieku, również trzymający w górze klubowe szaliki i dopingujący drużynę
Sport

Trybunał Arbitrażowy w Lozannie nie rozpatrzy odwołania Lechii

2026-07-24
Lechia Gdańsk Olimpia Grudziądz, sparing
Sport

Olimpia Grudziądz za mocna dla Lechii Gdańsk. Biało-zieloni przegrali sparing

2026-07-05
Nawigacja
  • O nas
  • Dziennikarze
  • Reklama
  • BIP
  • Kontakt
  • Ramówka Radia Gdańsk
  • Częstotliwości
  • Patronaty
  • Abonament
  • Polityka prywatności

Dotacja celowa z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego zgodnie z art.31. ust.2. ustawy o radiofonii i telewizji.

© 2025 - Radio Gdańsk

SKRZYNKA24
Aby wypełnić ten formularz, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce.
*
Wczytywanie
Brak wyników
Pokaż wszystko
  • Wiadomości
    • Trójmiasto
    • Słupsk
    • Region
  • Sport
    • Wiadomości sportowe
    • Pomorze Biega i Pomaga
  • Audycje
  • Kultura
  • Atom na Pomorzu
  • Konkursy
  • RG Studio
    • Aktualności
    • Studio S-3
    • Studio S-4 Kameralne
    • Studio M-1 Masteringowe
    • Inne usługi
    • Historia
    • Galeria
    • Rezerwacja
    • Archiwum
  • Reklama
Słuchaj on-line

© 2026 JNews - Premium WordPress news & magazine theme by Jegtheme.