Gryf Słupsk zremisował z Gryfem Wejherowo 2:2. Bardzo długo w meczu to zespół gości prowadził i miał szansę na zwycięstwo. Słupszczanie dwukrotnie wpakowali się w kłopoty, tracąc łatwo bramki, ale końcówka należała już wyłącznie do gospodarzy.
Gryf Słupsk zagrał dość ospałą, wolną pierwszą część spotkania, tracąc w bardzo łatwy sposób bramkę „do szatni”. Strzelcem był Bartłomiej Iwański, który już na początku drugiej połowy wykorzystał błąd 18-letniego bramkarza gospodarzy. Franciszek Czerniak zagrał piłkę wprost do napastnika Gryfa Wejherowo i Iwański łatwo zamienił pomyłkę bramkarza na drugiego gola.
– Niestety dostosowujemy się do rywala i mówię to ze smutkiem. Sami dla siebie jesteśmy zagrożeniem – mówił po spotkaniu zawodnik Gryfa Słupsk Damian Mosiejko.
Trener gospodarzy Krzysztof Muller przeprowadził zmiany i gospodarze zaczęli grać szybciej i atakować sprawniej. W 76. minucie kontaktową bramkę zdobył Kwiatkowski. Słupszczanie napierali i w 93. minucie za faul pod bramką rzut karny na bramkę zamienił Gregorek.
– Mimo remisu to jest przegrany mecz. Dajemy prezenty przeciwnikowi, byliśmy zespołem lepszym, a remisujemy. To jest wstyd – podsumował mecz trener Gryfa Słupsk Krzysztof Muller.
Posłuchaj pomeczowych wypowiedzi trenerów i zawodników Gryfa Słupsk i Gryfa Wejherowo:
Przemysław Woś/mk








