Skuteczność Irlandek była w Gdańsku porażająca. Zespół Carli Ward bezlitośnie wykorzystał defensywne błędy Polek w Gdańsku – i te większe, i nawet te pozornie mniej znaczące. Irlandia wygrała z Polską 3:2 i zepchnęła drużynę Niny Patalon na ostatnie miejsce w tabeli Ligi Narodów i eliminacji mistrzostw świata.
Pierwsza poważna akcja Irlandii zaczęła się po wrzucie z autu z lewej strony boiska. Jak się później okazało, Polki miały spore problemy w obronie właśnie po krótkim wznowieniu gry przez rywalki zza linii bocznej. W pierwszej próbie wymieniły kilka krótkich podań, piłkę otrzymała nieco szczęśliwie Emily Murphy i uderzyła ze skraju pola karnego w kierunku bliższego słupka. Kinga Szemik miała piłkę na rękach, ale nie dała rady jej obronić. Bramkarka mogła i powinna zachować się lepiej.
CUDOWNY WOLEJ MCCABE
Kolejny cios Irlandki wyprowadziły w 20. minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Oliwia Woś wybiła piłkę głową centralnie przed pole karne. Tam była niepilnowana największa gwiazda drużyny gości Kate McCabe. Uderzyła pięknie z woleja, a zasłonięta Szemik była bez szans. 0:2. Polki odgryzły się w końcu po niespełna dwóch kwadransach. Na prawej stronie skutecznie i bardzo ambitnie dryblowała Paulina Tomasiak. W końcu odegrała do Eweliny Kamczyk, a ta dośrodkowała w pole karne. Natalia Padilla piłki jednak nie sięgnęła, a uderzenie Ewy Pajor zostało zablokowane.
POLKI ODPOWIEDZIAŁY
W 39. minucie Polki miały dwie niezłe okazje. Po kolejnej akcji prawą stroną niecelnie uderzyła jednak Kamczyk, a Pajor, która przechwyciła piłkę po złym wyprowadzeniu bramkarki Courtney Brosnan, długo zwlekała i została zablokowana. To był jednak konkretne sygnały, że Polki odzyskują rezon. Chwilę później był już dowód. Po rozegranym „na krótko” rzucie rożnym z prawej strony dośrodkowała Tomasiak, a Tanja Pawollek doskonale uderzyła głową i od słupka trafiła do siatki. Pomocniczka świetnie złożyła się do tego strzału z naprawdę trudnej pozycji. Do przerwy było 1:2.
Drugą połowę Polki rozpoczęły jednak źle i po niespełna kwadransie strata znów była dwubramkowa. Piłkę próbowała w narożniku boiska wybijać Pawollek, ale przyjezdne bardzo wysoko ją opanowały, wymieniły dwa podania i z narożnika pola karnego uderzyła Marissa Sheva. Trafiła znakomicie przy dalszym słupku i było 1:3.
JAK TRWOGA, TO DO PAJOR
Polki miały ogromne problemy z kreowaniem gry, wysoko wychodząca drużyna przeciwniczek odbierała wiele atutów, poza jednym – grą na wolne pole do Ewy Pajor. A to przecież jedna z największych broni ekipy Patalon. W 79. minucie do Pajor zagrała więc Kamczyk, sytuację źle oceniła bramkarka Brosnan, która wyszła wysoko i zanim zdążyła wrócić, została perfekcyjnie przelobowana przez Pajor. To była prosta akcja, w której biało-czerwone świetnie wykorzystały błędy przeciwniczek.
Chwilę później sytuacja mogła jednak wrócić do punktu wyjścia. W 81. minucie Oliwia Woś sfaulowała w polu karnym Murphy, a do piłki podeszła McCabe. Kapitanka Irlandii nie skompletowała jednak dubletu, bo fatalnie uderzyła nad poprzeczką.
To był jednak limit szczęścia. W końcówce dużo było emocjonalnej gry, strat i nerwowości, ale konkretów już zabrakło. Polki przegrały z Irlandią 2:3. Okazja do rewanżu już w sobotę, tym razem w Dublinie.
Tymoteusz Kobiela








