– Protestuję przeciwko bzdurom kolportowanym publicznie o mojej rzekomej homofobicznej wypowiedzi – napisał w oświadczeniu Jerzy Milewski, radny PiS z Gdańska. Milewski odniósł się w ten sposób do oskarżeń formułowanych przez radnych PO, które podchwyciła prasa.
– Nie ma żadnych podstaw do formułowania zarzutów zawartych w oświadczeniu klubu radnych PO czy organizacji Tolerado, jak również niektórych działaczy PO. Podobne nonsensy mogą być tylko efektem złej woli, braku umiejętności rozumienia prostych treści lub frustracji politycznej wynikającej z upadku partii – można przeczytać w oświadczeniu radnego PiS.
„DEFEKT” i „ZDROVVE LOVE”
– Społeczność osób homoseksualnych, która jest oczywiście faktem, jest społecznością obciążoną pewnym kłopotem, pewnym defektem, który nie może powodować tego, że pozostałe osoby z tego powodu źle traktują te społeczność – powiedział podczas styczniowej sesji Rady Miasta Gdańsk Jerzy Milewski. Słowa te padły w pełnej emocji dyskusji dotyczącej gdańskiego programu edukacji seksualnej młodzieży i związanej z nim dedykowanej młodzieży broszurze „Zdrovve Lowe”.
Milewski przekonywał, że „podejście konserwatywne, oparte na chrześcijańskiej nauce i humanitarnych tradycjach” jest lepsze dla osób ze środowisk LGBT. Jak zapewnia, chciał wskazać, że środowiska te wykorzystują osoby homoseksualne, a ich „agresywna promocja” przyczynia się do spadku tolerancji wobec ludzi o odmiennej orientacji seksualnej.
„ORIENTACJA SEKSUALNA, A NIE DEFEKT”
Wypowiedź radnego została skrytykowana przez radnych PO, którzy w specjalnym oświadczeniu napisali, że „potępiają homofobiczne wypowiedzi radych PiS Jerzego Milewskiego i Anny Kołakowskiej, które padły podczas sesji Rady Miasta Gdańska”. Podobne w treści oświadczenia wystosowało towarzystwo Tolerado. „Można oczekiwać, że Pan Radny, jako lekarz, powinien być zaznajomiony z wykładnią Światowej Organizacji Zdrowia, dotyczącą homoseksualności. Jak przypomniał wiceprezydent Piotr Kowalczuk, zwracając uwagę radnemu Milewskiemu, homoseksualność to orientacja seksualna, a nie defekt”.
RADNY PIS PODTRZYMUJE OPINIĘ
– Jeśli przeczytać ze zrozumieniem moją wypowiedź, to oczywistym jest, że miała ona na celu życzliwą troskę o osoby homoseksualne, by nie pozwoliły wykorzystywać się „fałszywym adwokatom”. Poziom agresji, manipulacji i zorganizowania tej akcji musi budzić niepokój w szerszym kontekście. W sprawie stosunku do osób homoseksualnych powinniśmy czerpać z poglądów zawartych w stanowisku Konferencji Episkopatu Polski oraz nauki Jana Pawła II. Uważam, że to lepiej służy osobom homoseksualnym oraz społeczeństwu jako całości – przekonuje Jerzy Milewski w oświadczeniu.
„INDOKTRYNOWANIE MŁODZIEŻY”
W styczniu zrobiło się głośno na temat broszur „Zdrovve Love”. Mają one stać się elementem części edukacyjnej gdańskiego programu in vitro i są kierowane do młodzieży szkolnej. Na początku stycznia przeciwko wydaniu materiałów edukacyjnych protestowali działacze stowarzyszenia MyGdańsk.pl, do których projekt broszur „Zdrovve Love” dotarł do nieoficjalnie z urzędu miasta. Prezes stowarzyszenia i radna Gdańska Anna Wirska złożyła w tej sprawie interpelację do prezydenta Gdańska.
– Uważamy, że broszura indoktrynuje młodzież, propagując ruchy LGBT. (…) W ulotce znajdą się też teksty o tym, że jeśli ktoś jest chłopcem, to niekoniecznie musi być mężczyzną, a dziewczynka nie musi być kobietą, bo zawsze istnieje możliwość zmiany płci. Nie ma tam natomiast żadnych informacji związanych z psychologią miłości – mówił Radiu Gdańsk Hubert Grzegorczyk z MyGdańsk.pl.
Członkowie stowarzyszenia uważają, że brak wzmianek o społecznej roli małżeństwa oraz macierzyństwie jako możliwej konsekwencji rozpoczęcia życia seksualnego, może zachęcać do aktywności seksualnej rozumianej jako „działanie czysto mechaniczne”.
BROSZURA, KTÓREJ „MIASTO JESZCZE NIE WIDZIAŁO”
25 stycznia Urząd Miasta Gdańska opublikował odpowiedź na interpelację radnej PiS. W piśmie zastępca prezydenta Gdańska Piotr Kowalczuk przypominał o tym, że broszura jest częścią edukacyjną „Programu wsparcia prokreacji dla mieszkańców Gdańska w latach 2017-2020”. Za jej stworzenie odpowiedzialne jest Polskie Towarzystwo Programów Zdrowotnych, które podjęło się opracowania „Programu edukacji zdrowotnej w zakresie zdrowia prokreacyjnego młodzieży”. Umowę z towarzystwem zawarto 31 października 2017 roku. Towarzystwo było zobowiązane do złożenia przygotowanych przez siebie materiałów do 30 stycznia 2018 roku.
– Wówczas miasto będzie mogło przeanalizować złożone sprawozdanie, w tym także opracowane materiały i, w zależności od oceny, przyjąć je, bądź zwrócić się o dokonanie ewentualnych korekt, uzupełnień czy wyjaśnień. (…) W związku z powyższym, ponieważ Miasto Gdańsk obecnie nie dysponuje broszurą, nie mogę udzielić Pani wyjaśnień, dotyczących jej treści – napisał Kowalczuk, który tego samego dnia kopie ulotki rozdawał radnym przed sesją rady miasta.
To właśnie na tej sesji radny PO Mariusz Andrzejczak pogratulował wiceprezydentowi wykonania materiału edukacyjnego. Wzbudziło to sprzeciw posłów PiS, w tym Jerzego Milewskiego. Tym samym ożyły dyskusje dotyczące tego, czy miasto powinno wydawać 60 tys. zł na edukację seksualną nastolatków.
Jeśli przeczytać ze zrozumieniem moją wypowiedź, to oczywistym jest, że miała ona na celu życzliwą troskę o osoby homoseksualne, aby nie pozwoliły się wykorzystywać „fałszywym adwokatom”.
Poziom agresji, manipulacji i zorganizowania tej akcji musi budzić niepokój w szerszym kontekście. W sprawie stosunku do osób homoseksualnych powinniśmy czerpać z poglądów zawartych w stanowisku Konferencji Episkopatu Polski oraz nauki Jana Pawła II. Uważam, że to lepiej służy osobom homoseksualnym oraz społeczeństwu jako całości.
Na wczorajszej sesji Rady Miasta Gdańska, radny Prawa i Sprawiedliwości, Pan Jerzy Milewski stwierdził, że społeczność osób homoseksualnych „jest obarczona pewnym kłopotem, pewnym defektem”. Są to słowa bulwersujące tym bardziej, że Pan Milewski jest lekarzem, prezesem zarządu firmy biotechnologicznej BLIRT. Można oczekiwać, że Pan Radny, jako lekarz, powinien być zaznajomiony z wykładnią Światowej Organizacji Zdrowia, dotyczącą homoseksualności. Jak przypomniał wiceprezydent Piotr Kowalczuk, zwracając uwagę radnemu Milewskiemu, homoseksualność to orientacja seksualna, a nie defekt.
Dodatkowo, nasz sprzeciw budzą także słowa o „lewackich agresywnych zachowaniach” jakich, jak można wywnioskować z kontekstu wypowiedzi, dopuszczają się organizacje działające na rzecz osób LGBT. Taki język debaty publicznej prowadzi do pogłębiania szkodliwych podziałów społecznych, których efektem dzisiaj jest stały wzrost przestępstw z nienawiści (dane Prokuratury Krajowej za lata 2015-2017). Pan Jerzy Milewski powinien być świadomy, że używając oceniających i generalizujących określeń grupy ludzi, przyczynia się do siania nienawiści, dzielenia społeczeństwa i zrywania więzi społecznych. Konsekwencją takiej postawy, a także części innych radnych miasta Gdańska, jak choćby Pani Anny Kołakowskiej, jest wzrastająca ilość napaści, rozbojów, pobić w naszym mieście. Wzywamy Pana Radnego Jerzego Milewskiego do zaprzestania powtarzania nieprawdziwych, obraźliwych informacji o osobach LGBT+ oraz wartościowania grup społecznych.
W poniedziałek skierujemy oficjalne pismo w tej sprawie do Przewodniczącego Rady Miasta Gdańska oraz będziemy wnioskować o skierowanie sprawy do Komisji Etyki.
puch








