Kilku rezerwowych i juniorzy stworzyli skład, w jakim Lechia grała towarzysko z AEL Limassol. Cypryjczycy poradzili sobie bez problemów, wygrali 3:1. – Traktowaliśmy ten mecz jak jednostkę treningową – tłumaczył po meczu trener biało-zielonych Szymon Grabowski.
Lechii brakuje piłkarzy. Jakościowych, którzy mogliby wzmocnić pierwszy skład i wygryźć tych, którzy w ekstraklasie rady nie dają. Nieco mniej jakościowych, którzy sprawiliby, że rywalizacja na treningach będzie większa. I jakichkolwiek, dzięki którym w treningowej gierce 11 na 11 nie musieliby brać udziału trenerzy. Na razie, jeśli biało-zieloni chcą trenować w taki sposób, na boisku musi pojawić się na przykład 42-letni asystent Szymona Grabowskiego Ołeksandr Szeweluchin.
DOBRA JEDNOSTKA TRENINGOWA
Tym bardziej zaskoczeni mogli być obserwatorzy, kiedy klub poinformował, że rozegra w środku tygodnia sparing z AEL Limassol. Wszystko jednak wyjaśniło się, kiedy ogłoszono, w jakim składzie Lechia wystąpi. Szymon Weirauch, Filip Koperski, Louis D’Arrigo, Sergiej Bułeca i Bogdan Wjunnyk – to jedyni piłkarze z tej jedenastki, którzy mogą realnie liczyć na szanse gry w ekstraklasie.
– Jeśli chodzi o naszych juniorów, to był przegląd wojsk. W tę drużynę włożyliśmy czterech naszych zawodników, którzy mogli odbyć dobrą jednostkę meczową. Tym piłkarzom brakuje minut, dlatego jestem zadowolony, że zagrali. W ogóle nie jestem jednak zadowolony z tego, że Louis D’Arrigo skończył mecz z kontuzją – komentował trener Szymon Grabowski.
POKAZALI SIĘ JUNIORZY
Australijczyk doznał pechowego urazu, wstępnie zdiagnozowanego jako skręcenie stawu skokowego. To kolejny problem dla sztabu, ale też żaden dramat, bo D’Arrigo po występie w pierwszej kolejce, w kolejnych dwóch oglądał już mecze z ławki rezerwowych. Drużyna może jednak zyskać, jeżeli do formy dojdą inni piłkarze.
– Bułeca i Wjunnyk do tej pory w ekstraklasie nie łapali zbyt wielu minut. Dla nich ten mecz był normalną pracą treningową. Fajnie, że zawiązało się kilka akcji, w których uczestniczyli, również zaczynanych od bramkarza. W pierwszej połowie mogliśmy pokusić się o bramkę. Ta, którą zdobyliśmy, była bardzo ładna, tu pokazali się juniorzy – dodawał Grabowski.
Konkretnie pokazali się Bartosz Borkowski, który ładnie na skrzydle ograł rywala i dobrze dośrodkował, a także Bartosz Pieczka, który tę wrzutkę zamienił na bramkę dobrym strzałem głową. Z trybun mecz oglądali między innymi Rifet Kapić i dwóch Tomaszów: Neugebauer oraz Wójtowicz.
O pierwsze zwycięstwo w ekstraklasie Lechia powalczy w niedzielę. W 4. kolejce podejmie w Gdańsku Zagłębie Lubin.
Tymoteusz Kobiela








