Około 500 morświnów żyje w Morzu Bałtyckim. To szacunki sprzed 10 lat, ale naukowcy przypuszczają, że od tamtego czasu niewiele się zmieniło. To jedyny waleń żyjący w tym akwenie. Jest zaliczany do gatunków krytycznie zagrożonych wyginięciem.
– Niskie zasolenie to nie są idealne warunki do życia, występuje tam dość wąska baza pokarmowa – podkreśla dr Iwona Pawliczka, kierownik Stacji Morskiej im. prof. Krzysztofa Skóry Uniwersytetu Gdańskiego w Helu.

MAŁA SZANSA NA KOLEJNE POKOLENIA
– Morświn jako gatunek żyje licznie w różnych strefach przybrzeżnych w Europie i w Ameryce, ale populacja bałtycka jest wyodrębniona genetycznie, więc stanowi całość, która nie jest zasilana z innych populacji. Te 500 osobników właściwie ma już bardzo małą szansę, żeby się spotkać w tym Bałtyku i doprowadzić do rozrodu oraz wykształcenia kolejnych pokoleń – wyjaśnia dr Pawliczka.

RYBACKIE SIECI I HAŁAS Z FARM WIATROWYCH
Jak przekonują naukowcy, próby rozrodu morświnów w niewoli są z góry skazane na niepowodzenie. W naturalnym środowisku dużym zagrożeniem dla tych zwierząt – podobnie jak w przypadku fok i morskich ptaków – są sieci rybackie, a także hałas generowany przez budowę morskich farm wiatrowych.
Mateusz Czerwiński/puch








