Brak wody, susza, nocne przymrozki i mało słońca powodują straty nie tylko u sadowników, ale również coraz większe obawy u właścicieli pasiek.
Łukasz Groszek, pszczelarz z Ustki, zaznacza, że to jeden z najtrudniejszych początków sezonu pszczelarskiego od lat.
– Główną obawą jest pogoda. Brak deszczu przez długi okres wpływa na to, że rośliny nie nektarują. Potrzebują nie tylko słońca, ale i wody. Rzepak już kwitnie, pszczoły wylatują i mamy uzasadnione obawy, czy wrócą z nektarem. Jeśli nic się nie zmieni, to miodu może być mniej niż w ubiegłych latach – wskazuje właściciel pasieki z Ustki.

KRÓTKI SEZON PSZCZELARSKI
Realny sezon pszczelarski trwa od maja do połowy sierpnia. Właściciele pasiek mają nadzieję, że pogoda szybko się poprawi. Szansą na uratowanie zbiorów są jeszcze rośliny, które zakwitają w sierpniu i wrześniu, takie jak wrzos czy nawłoć.
Pszczelarze z niepokojem obserwują przebieg tegorocznej wiosny, która okazała się niezwykle wymagająca. Główne obawy wynikają z chłodnej aury i suszy, która negatywnie wpływa na rozwój rodzin pszczelich i dostępność pożytków.
– Wiosna jest wyraźnie opóźniona, więc zostało nam dwa i pół miesiąca sezonu, kiedy pszczoła ma czas na przyniesienie do pasieki nektaru, miodu – podkreślił właściciel pasieki Zbigniew Gajda.
Chłodny kwiecień i nocne przymrozki uszkodziły wiele kwiatów, ograniczając ilość dostępnego nektaru i pyłku, co może doprowadzić do mniejszej ilości miodu i wyższych cen w sklepach.
Posłuchaj:
Łukasz Kosik/mk








