Dziesiątki martwych dzików – najpewniej zakażonych wirusem afrykańskiego pomoru świń – leży na polach w okolicach Łęczyc w powiecie wejherowskim. Takie informacje pojawiają się w internecie. Lokalna społeczność żyje sprawą od kilku miesięcy. Wyjaśnień domagają się też politycy.
Ciała zwierząt leżące na jednym z prywatnych pól kukurydzy zauważono pod koniec 2025 roku. Od tego czasu wciąż miały nie zostać usunięte. Politycy Konfederacji domagają się wyjaśnień, dlaczego mimo zgłoszeń temat nie został rozwiązany i co stało się z kukurydzą, która została z pola zebrana.
BRAK POROZUMIENIA?
W ocenie Łukasza Wolnego z Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii w Gdańsku sprawa jest konsekwencją braku porozumienia właściciela 300-hektarowego pola z dwoma działającymi tam kołami łowieckimi. Myśliwi nie chcieli strzelać w kukurydzę, a właściciel stracić plonów. Podjęcie ciał uniemożliwiała też mocna zima.
Ostateczne, kiedy w marcu pola skoszono, jedno z kół łowieckich zebrało martwe zwierzęta. Drugą część pracy wykonał Powiatowy Inspektorat Weterynarii. Łącznie zebrano 80 martwych zwierząt. Wszystkie będą zbadane pod kątem ASF.
ZAOSTRZONE ZASADY
Sprawa będzie przedmiotem postępowania. Urzędnicy oceniają, że odpowiedzialność ponieść może zarówno właściciel pola, jak i koła łowieckie.
W ubiegłym roku na Pomorzu stwierdzono ponad 1,3 tysiąca ognisk i 2 tysiące zakażonych dzików. To trzykrotnie więcej niż w 2024 roku. Początek 2026 roku to z kolei 20-krotny spadek liczby zakażonych dzików w stosunku do analogicznego czasu w 2025 roku.
W całym regionie wciąż obowiązują zaostrzone zasady bioasekuracji.
Sebastian Kwiatkowski/mk








