Samorządowcy z powiatu puckiego będą nadal walczyć o Via Maris. Starosta pucki zwołał Konwent Samorządów Ziemi Puckiej, aby podjąć bardziej zdecydowane działania na rzecz realizacji tej inwestycji.
Via Maris to planowana droga krajowa, która ma prowadzić od Drogi Czerwonej w Gdyni aż do portu we Władysławowie. Mówi się o niej od wielu lat, ale inwestycja wciąż jest tylko na papierze.
PISMO ZWIĘKSZA NIEPOKÓJ
– W ubiegłym tygodniu otrzymaliśmy pismo z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, które miało stanowić odpowiedź na nasze uwagi dotyczące połączenia Via Maris z Drogą Czerwoną. Treść pisma tylko zwiększyła nasz niepokój w sprawie całej inwestycji – mówi starosta pucki Jarosław Białk.
„POWIAT NIE BĘDZIE SKANSENEM”
– Czytamy, że to jak najbardziej właściwe, ale między wierszami widzimy, że o Via Maris możemy zapomnieć. W związku z tym naradzamy się w sprawie tego, co zrobić dalej: z kim rozmawiać i kogo przekonywać. Powiat pucki nie zamierza być skansenem, bo za kilkanaście lat zostaniemy wykluczeni komunikacyjnie. Przy projektowaniu Drogi Czerwonej i koncepcji Via Maris w ogóle nie wzięto pod uwagę rozbudowy portu we Władysławowie – dodaje starosta.
DLACZEGO POTRZEBNA JEST VIA MARIS?
Jak zaznacza Jarosław Białk, port we Władysławowie jest obszarem zainteresowań wielu firm z sektora offshore, dlatego potrzebna jest Via Maris. Podobne wątpliwości wyrażają też władze Władysławowa.
Do tematu wrócimy po godz. 16:00 w magazynie „Wydarzenia i Muzyka”.
Piotr Lessnau/ua







