Większość radnych z powiatu chojnickiego była za udzieleniem zarządowi absolutorium. Głosowanie poprzedziła debata nad raportem o stanie samorządu.
W debacie udział wzięła jedna mieszkanka – Angelika Sobkowiak, która zawróciła uwagę między innymi na stan dróg, kondycję szpitala czy poziom bezrobocia.
– Raport opisuje działania, nie ocenia, czy przyniosły skutek. Nie wiem więc jako mieszkanka, czy pieniądze, które wszyscy płacimy w podatkach, są wydawane skutecznie – nie wiem, bo ten dokument mi tego nie mówi. Tu jest sedno mojego wystąpienia. Ten dokument, który trzymają państwo w rękach, nie jest raportem o stanie powiatu chojnickiego. Jest raportem o inwestycjach, wydarzeniach i aktywności zarządu. To są dwie różne rzeczy – podkreślała.
„TEN RAPORT MÓGŁBY WYGLĄDAĆ INACZEJ”
Z krytyką dokumentu nie zgadzał się Marek Szczepański, starosta chojnicki. Jak tłumaczył, o raporcie, który jest obligatoryjnie nałożony ustawą, mówiono wielokrotnie.
– Wielokrotnie padały argumenty, że ten raport mógłby wyglądać inaczej, ale od tego są komisje Rady Powiatu, które mogą wziąć aktywny udział w tym, jakiego rodzaju dane powinny zawierać się w tym dokumencie. Mamy strategię rozwoju powiatu chojnickiego do 2030 roku, w której jest pokazana analiza SWOT – jakie mamy mocne strony, jakie mamy słabe strony, jakie są szanse i jakie są zagrożenia – mówił.
W ubiegłorocznym budżecie powiatu chojnickiego dochody wykonane zostały na poziomie ponad 270 milionów złotych, a wydatki prawie 260 milionów złotych. Zadłużenie na koniec ubiegłego roku to 5 procent.
Maria Sowisło/aKa








