Radni miejscy w Debrznie w powiecie człuchowskim z niemal półrocznym opóźnieniem dowiedzieli się, że do urzędu wpłynęła skarga na bezczynność burmistrza. Marta Urbańska nie wykonała polecenia wojewody pomorskiej.
Nakaz był konkretny: zwolnić dyrektora Zakładu Wodociągów i Kanalizacji ze względu na to, że prowadził firmę o podobnym profilu. Burmistrz Debrzna tego nie wykonała, a w grudniu do urzędu trafiła skarga adresowana do rady miejskiej. Dopiero teraz – z ponaglenia wojewody – o dokumencie dowiedzieli się radni.
– Sytuacja jest co najmniej niewłaściwa, delikatnie mówiąc, tym bardziej, że temat skargi był znany. Trzeba wyciągnąć z tego wnioski. Wszelkie dokumenty, które wpływają do rady miejskiej, powinny być rozpatrywane przez nią i to jej przewodniczący powinien zajmować stanowisko na temat pism odnośnie rady miejskiej – podkreśla przewodniczący Rady Miejskiej Debrzna Adam Łukaszewski.
SEKRETARZ: DZIAŁAŁAM ZGODNIE Z PRAWEM
Dokumentem zajmowała się sekretarz Debrzna Danuta Klimek. Jak wyjaśnia, choć skarga zawierała imię i nazwisko oraz adres e-mail, po uzyskaniu opinii prawnika uznano, że jest anonimowa.
– Działałam zgodnie z prawem. Anonimów się nie rozpatruje. Niech ta osoba po prostu się ujawni i podpisze się imieniem oraz nazwiskiem, a nie Jan Kalwin czy na przykład Gal Anonim. Jana Kalwina nie ma w ewidencji – przekonuje sekretarz.
Przewodniczący rady w Debrznie odpisał wojewodzie, że skarga została pozostawiona bez rozpatrzenia ze względu na to, że była anonimowa. W urzędzie mają być wprowadzone zasady, że jeśli dokument jest zaadresowany do rady miejskiej, ma trafiać do biura rady.
Maria Sowisło/ua








