W piątek pod Krzyżem Wołyńskim na Starym Cmentarzu w Słupsku spotkali się samorządowcy, kombatanci i członkowie rodzin ocalonych z „rzezi wołyńskiej”, by uczcić pamięć ofiar Wołynia.
11 lipca 1943 roku Ukraińska Powstańcza Armia wymordowała tysiące polskich obywateli. Ofiarami ludobójstwa byli mieszkańcy ponad stu miejscowości. Tak zwana „krwawa niedziela” była kulminacją działań UPA, mających usunąć polską ludność z tych terenów.
– Moja rodzina od strony ojca pochodzi z Wołynia. Zginęło tam sześciu jej członków. Muszę tu być i jestem co roku. To, co w tej chwili robi strona ukraińska, honorując UPA, jest dla mnie nieludzkie i nie do zaakceptowania – powiedział Tomasz Rosiński, prezes Słupskiego Towarzystwa Odkrywców.
– Reprezentuję Związek Inwalidów Wojennych. Moja mama – łączniczka Szarych Szeregów Krystyna Wasiuszko – przez wiele lat pomagała tym osobom. Część z nich to Wołyniacy. Wielu z nich, ze względu na stan zdrowia, nie może tu dziś być, choć bardzo by chcieli – przyznał Dariusz Wasiuszko.
W sobotę, 11 lipca, obchodzony będzie Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej. Według badań polskich historyków UPA zamordowała na Wołyniu około stu tysięcy Polaków.
Przemysław Woś/aKa








