W powiecie słupskim może powstać pierwszy w Polsce społeczny oddział poszukiwawczy, składający się z miłośników off-roadu. Miałby wspierać służby w poszukiwaniach osób zaginionych i niesieniu pomocy tam, gdzie inni nie dojadą.
Po odnalezieniu w środku lasu zaginionego 80-latka i jego 10-letniej wnuczki, członkowie Team Quad Słupsk planują zawiązać stowarzyszenie.
– Mamy doświadczenie, które warto wykorzystać – mówi Daniel Łukaczyk. – Policzyliśmy, że tylko podczas ostatnich poszukiwań przejechaliśmy ponad tysiąc kilometrów. Mamy pomysł, by zwrócić się do władz miasta i powiatu o pomoc we wcieleniu naszej grupy, oczywiście w formie społecznej, w schemat kryzysowy. Chcemy wykorzystać nasze doświadczenie, umiejętności i wiedzę – wyjaśnia.

SĄ NA TO DUŻE SZANSE
Piotr Michalak, utytułowany zawodnik rajdowy, mistrz Polski i prezes słupskiego klubu Quad Team Słupsk, widzi na to duże szanse.
– Jestem już po rozmowie z komendantem policji i Państwowej Straży Pożarnej. Podczas kolejnych spotkań planujemy nawiązać współpracę. Dysponujemy pojazdami, które doskonale radzą sobie w trudnych warunkach, mamy systemy GPS, na których oznaczamy na bieżąco zmiany w topografii terenu. No i jest nas wielu, a to podczas poszukiwań osób zaginionych niezwykłe atuty – dodaje.

QUAD TEAM RESCUE
Na razie nie wiadomo, czy inicjatywa się urzeczywistni. Chęci i podziwu dla wieloletniej działalności nie kryją władze Słupska, które doceniły dokonania i zasługi quadowców, wręczając im oficjalne podziękowania.
– To co się wydarzyło, jest przykładem dla nas, urzędników, ale także mieszkańców, że można nieść bezinteresownie pomoc. Nawet narażając przy tym własne bezpieczeństwo, czy tankując za własne pieniądze i pokonując przy tym ponad 1000 kilometrów. Wszystko to, by ratować życie drugiego człowieka. Dobrze mieć kogoś takiego blisko siebie – zaznacza Beata Chrzanowska, wiceprezydent Słupska.
Miłośnicy off-roadu mają nadzieję, że dzięki powołaniu stowarzyszenia działania służb ratunkowych będą jeszcze sprawniejsze.
Łukasz Kosik/kw








