Przed Sądem Okręgowym w Gdańsku w czwartek ruszyły przesłuchania członków zorganizowanej grupy przestępczej, która zdaniem śledczych dokonywała aktów sabotażu na rzecz obcego wywiadu. Akt oskarżenia dotyczy m.in. podpaleń w Gdyni i Markach, a także handlu bronią i narkotykami.
Śledztwo w tej sprawie wszczęto na początku 2024 r. na podstawie informacji ABW dotyczących podejrzenia przygotowywania w Polsce działań sabotażowych i dywersyjnych.
Wątek ten był wcześniej związany ze sprawą obywatela Ukrainy Serhija S., który został prawomocnie skazany na trzy lata więzienia za przygotowywanie działań dywersyjnych polegających na planowaniu podpaleń we Wrocławiu.
Wśród oskarżonych jest pięciu Polaków i trzej obywatele Białorusi. Według śledczych, członkowie grupy w 2023 r. podpalili restaurację w Gdyni, powodując straty rzędu blisko 3 mln zł, a w 2024 r. próbowali podpalić magazyn w Gdańsku oraz podpalili składowisko palet w Markach. Wszystkie ataki przeprowadzili przy użyciu koktajli Mołotowa.
ZARZUTY
Najpoważniejsze zarzuty usłyszał Stepan K., któremu prokuratura zarzuca m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej, sabotaż na zlecenie obcego wywiadu, handel bronią i posiadanie materiałów wybuchowych. Pozostali oskarżeni odpowiadają m.in. za udział w grupie, podpalenia, handel bronią i obrót narkotykami.
Śledczy ustalili również, że część przestępstw o charakterze „czysto kryminalnym”, w tym pobicia, handel bronią i obrót narkotykami, miała być popełniana wspólnie z Olgierdem L.
WYJASNIENIA OLGIERDA L.
Podczas czwartkowego posiedzenia Sądu Okręgowego w Gdańsku obszerne wyjaśnienia złożył właśnie m.in. Olgierd L. Przekonywał on też, że za pośrednictwem swojej fundacji, po rosyjskiej inwazji pomagał żołnierzom walczącym w Ukrainie.
– Przez ostatnie 10 lat ani prokuratura, ani ABW, ani dziennikarze nie byli w stanie pokazać żadnej przestępczej działalności zarobkowej, której bym się podejmował – mówił.
Jego zdaniem, całe nieszczęście polega na tym, że po wyjściu z więzienia w 2015 roku, założeniu firmy i rozpoczęciu działalności charytatywnej sfotografował się z kimś, kto był zaangażowany w przestępczą działalność. – Nawet nie miałem pojęcia, kto to jest i czym się zajmuje – podkreślał L.
BRAK RZECZYWISTEGO PODWAŻENIA MATERIAŁU DOWODOWEGO
Prokurator Marcin Kucharski z Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej podczas rozmowy z dziennikarzami wskazał, że Olgierd L. nie przedstawił żadnego rzeczywistego podważenia materiału dowodowego zabezpieczonego w sprawie.
– Nie usłyszałem nic, co by wzbudzało mój procesowy niepokój (…). Proszę zwrócić uwagę, że wszystkie wyjaśnienia dwóch współpracujących oskarżonych zostały zweryfikowane z treścią przede wszystkim zawartości cyfrowych nośników danych. Tam wszystkie okoliczności korelują z mapami przemieszczania się telefonów, z treścią zabezpieczonej korespondencji. To absolutnie nie jest tak, jak usłyszeliśmy dzisiaj od oskarżonego Olgierda L. – powiedział prokurator Kucharski.
Śledztwo wykazało, że grupa przestępcza zajmowała się werbunkiem osób do działań dywersyjnych w Polsce i prowadziła działalność kryminalną, której celem było wywołanie niepokoju społecznego.
PAP/aKa








