Radio Gdańsk sprawdziło, jak wygląda sytuacja przed blokiem, w którym mieszka rodzina prezydenta Karola Nawrockiego. W sobotę wieczorem służby weszły do mieszkania po otrzymaniu fałszywych alarmów najpierw o pożarze, a po 15 minutach o zatrzymaniu krążenia u dzieci mających znajdować się w środku. Okazało się, że w lokalu nikt nie przebywa i zakończono akcję.
Obecnie na miejscu czuwają funkcjonariusze po cywilnemu. Sąsiedzi rodziny prezydenta Karola Nawrockiego wstrzymują się od komentarzy.
– W związku z ujawnionym przypadkiem fałszywego zgłoszenia prowadzone są intensywne czynności operacyjne, dochodzeniowo-śledcze, analityczne i procesowe. Do działań zaangażowano również ekspertów z Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości – przekazała Radiu Gdańsk podinspektor Magdalena Ciska, rzecznik prasowa Komendanta Wojewódzkiego Policji w Gdańsku. – Podejmowane czynności obejmują między innymi zabezpieczenie materiału dowodowego, analizę danych teleinformatycznych, telekomunikacyjnych, współpracę z operatorami telekomunikacyjnymi, a także wymianę informacji z innymi służbami i instytucjami. Policjanci prowadzą czynności mogące przyczynić się do ustalenia i zatrzymania sprawcy odpowiedzialnego za wywołanie fałszywego alarmu. Za przestępstwo spowodowania fałszywego alarmu grozi do 8 lat pozbawienia wolności – dodała.
Czytaj także:
- Strażacy wyważyli drzwi mieszkania członka rodziny Karola Nawrockiego w Gdańsku. Jest reakcja premiera
- Fałszywy alarm o pożarze w mieszkaniu rodziny prezydenta Nawrockiego. Premier Tusk na odprawie: będą surowe kary dla sprawców

Jak wyjaśniła przedstawicielka wojewódzkiej policji, zgłoszenia dotyczące zagrożenia życia i zdrowia w mieszkaniu wpłynęły na numer alarmowy w sobotę po godzinie 19:30. – Zadysponowano służby w postaci karetki pogotowia, policjantów i funkcjonariuszy straży pożarnej. Pierwsze na miejscu pojawiło się pogotowie, następnie przybyli funkcjonariusze straży pożarnej, którzy dokonali siłowego wejścia do mieszkania. Potem do tego mieszkania weszli również policjanci. Wewnątrz lokalu nikogo nie zastano, nie potwierdzono również zgłoszenia dotyczącego pożaru. Policjanci zabezpieczyli mieszkanie do czasu przybycia na miejsce lokatorów – wyjaśniła podinspektor Magdalena Ciska.
Komendant Główny Policji gen. Marek Boroń dodał, że podjęta została próba nawiązania kontaktu z osobą, która wysłała SMS-em zgłoszenie o pożarze.
STATYSTYKI ZGŁOSZEŃ
Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Czesław Mroczek wskazał na statystyki, które mają potwierdzać konieczność reakcji w przypadku tego typu zgłoszeń. – Otrzymujemy takich zgłoszeń o zagrożeniu życia bądź zdrowia ludzi wiele; w tym roku to jest około 1,2 tys. zgłoszeń, z czego w 80 proc. dotarliśmy do ludzi, którzy byli w zagrożeniu zdrowia i życia – podkreślił Mroczek.

SPECJALNY ZESPÓŁ ROZPOCZĄŁ DZIAŁANIA
Komendant Główny Policji gen. Marek Boroń poinformował, że w zeszłym tygodniu pracę rozpoczął zespół powołany ze względu na wcześniejsze zgłoszenia dotyczące fałszywych alarmów bombowych i fałszywych informacji związanych z zagrożeniem zdrowia i życia, które wpływają do Centrów Powiadamiania Ratunkowego. Jak wyjaśnił, kierunki działania tego zespołu zostały już ustalone. – Mam nadzieję, że w niedługim okresie – w ciągu, myślę, że kilkunastu godzin – poinformujemy państwa o naszych efektach – przekazał szef policji.
Wiceminister Czesław Mroczek doprecyzował, że zespół ten powstał „w pierwszych godzinach” po fałszywych alarmach dotyczących siedziby Telewizji Republika. Dodał, że w skład zespołu wchodzą policjanci Komendy Stołecznej, Centralnego Biura Śledczego Policji oraz Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości. Zaznaczył, że zespół współpracuje także z innymi służbami państwa, w szczególności w zakresie zwalczania cyberprzestępczości.

JAK UODPORNIĆ SŁUŻBY NA FAŁSZYWE ZGŁOSZENIA?
Mroczek dopytywany był, czy podczas niedzielnej narady zwołanej przez premiera Donalda Tuska pojawiły się pierwsze pomysły, jak uodpornić służby na fałszywe zgłoszenia podobne do tych dotyczących mieszkania rodziny prezydenta. – Tak, to był bardzo ważny element tej narady – odpowiedział. Poinformował, że już od kilku dni analizowany jest proces działań pilnie podejmowanych przez służby po otrzymaniu informacji z CPR-ów. – Wdrożyliśmy pewne zalecenia (…) dodatkowych sprawdzeń, które będą podejmowały służby po otrzymaniu z CPR-ów tych zgłoszeń – powiedział.
Wyjawił, że kilka miesięcy temu zapadła decyzja o przebudowaniu całego systemu przyjmowania zgłoszeń i funkcjonowania CPR-ów. – Natomiast w tej chwili, nie czekając na to docelowe rozstrzygnięcie, które będzie się wiązało też z wykorzystaniem algorytmów sztucznej inteligencji, wdrażamy doraźnie zalecenia dla służb i dla dyspozytorów Centrów Powiadamiania Ratunkowego (…), by być bardziej odpornym (…) na te fałszywe zawiadomienia – zapowiedział wiceszef MSWiA.
Filip Jędruch/PAP/am








