Dziesięć zabytkowych kamienic na Długim Targu, zakupionych za prawie 49 milionów, zamieni się w hotel. Pod koniec czerwca nowy właściciel dostał pozwolenie na budowę.
Jak komentuje Michał Dziergas, radny dzielnicy Śródmieście, inwestycja może mieć negatywny wpływ na komfort mieszkańców dzielnicy.
– Słyszymy argumentację o tym, że w Gdańsku obecnie bardzo wiele branż jest zależnych od turystyki. Wydaje mi się, że to jest fałszywe złudzenie. Jest wiele branż niezależnych, jest w dalszym ciągu przemysł jeszcze wciąż funkcjonujący w Gdańsku. Jeżeli oprzemy się wyłącznie na turystach, to jest duże ryzyko, że w sytuacji, kiedy powtórzy się pandemia albo podobny tego typu kryzys, no to wszystko znowu stanie. Znowu będziemy obserwować całkowicie wymarłe Główne Miasto. Wymarłe, bo mieszkańcy zostaną stamtąd skutecznie wypchnięci – ocenia Dziergas.

„HOTEL TO NATURALNA INWESTYCJA W TYM MIEJSCU”
Michał Brandt z Gdańskiej Organizacji Turystycznej uważa, że hotel pozytywnie wpłynie na rozwój miasta i turystyki. Podkreśla przy tym zalety inwestycji.
– Pamiętajmy, że to jest hotel: licencjonowana działalność, w pełni legalna, w pełni transparentna. To, że wciąż powstają nowe hotele, świadczy o tym, że Gdańsk jest bardzo popularnym miastem. Nie sądzę, żeby w jakimkolwiek stopniu zabierało to przestrzeń lokalnym mieszkańcom. Ten obiekt i tak nie zostałby przekształcony w mieszkania dla mieszkańców. To jest niezwykle turystyczny region miasta, dlatego hotel jest poniekąd naturalną inwestycją w tym miejscu – zaznacza.
Szacuje się, że nowy hotel w Gdańsku pomieści około 200 pokoi. Realizacja całości inwestycji może potrwać w przybliżeniu siedem lat.
Karolina Worosz/ua








