Posłowie Prawa i Sprawiedliwości z kontrolą poselską w siedzibie Szpitali Pomorskich. To spółka, którą przed objęciem funkcji ministra zdrowia, zarządzała Jolanta Sobierańska-Grenda.
W ramach kontroli złożono pismo, w którym znalazło się 19 pytań, dotyczących między innymi zarobków lekarzy, kontroli czasu ich pracy, a także wynagrodzenia ówczesnej prezes.
POSŁOWIE PYTAJĄ O PATOLOGIE
Jak wskazali posłowie Dorota Arciszewska-Mielewczyk oraz Kacper Płażyński, celem jest ustalenie, czy nie dochodziło do takich samych patologii, jak w Szpitalu Południowym w Warszawie.
– Chcemy dowiedzieć się, ilu Dawidów Kacprzyków jest w szpitalach zarządzanych przez Jolantę Sobierańską-Grendę. Z informacji, które do nas dochodzą, wiemy, że Kacprzyków jest wielu – podkreśliła Arciszewska-Mielewczyk.
– Zastanawiamy się, czy pod okiem Sobierańskiej-Grendy było więcej Kacprzyków, tak jak było to w szpitalu Trzaskowskiego – dodał Płażyński.
DWA TYGODNIE NA ODPOWIEDŹ
Szpitale Pomorskie mają dwa tygodnie na odpowiedź na pytania, zadane w ramach kontroli poselskiej oraz udostępnienie dokumentów.
W Szpitalu Południowym w Warszawie młody lekarz w ciągu roku zarobił ponad 1,5 miliona złotych. Przyjmował też znajomych z Koalicji Obywatelskiej poza kolejnością.
Marcin Lange/mk








