Kilkudziesięciu pracowników szpitala w Miastku nie otrzymywało wynagrodzenia. Zaległe wypłaty obejmowały okres od trzech do nawet sześciu miesięcy. Dariusz Piankowski, szef słupskiej „Solidarności”, wyjaśnia Radiu Gdańsk, wobec kogo są zaległości.
Jak informuje Dariusz Piankowski, przewodniczący Zarządu Regionu Słupskiego NSZZ „Solidarność”, sytuacja dotyczy pielęgniarek, salowych oraz pracowników administracji. Jak deklaruje przedstawiciel, związek chce pomagać pracownikom.
– Niestety z naszych rozmów z pracownikami wynika, że jest grupa kilkudziesięciu osób, być może dwudziestu do trzydziestu, które od trzech do sześciu miesięcy nie otrzymują wynagrodzeń. To są pielęgniarki, położne, salowe i pracownicy administracji. Z tego co wiem, nie dotyczy to lekarzy czy osób zarządzających szpitalem, gdzie wynagrodzenia sięgały kilkudziesięciu tysięcy złotych miesięcznie. Mało tego, mamy też informacje, że pracownicy nie otrzymywali należnych im świadczeń przekazywanych przez ZUS. Jako „Solidarność” wystąpiliśmy do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, by zbadać, jak wygląda sytuacja z uregulowaniem składek. Czekamy na te dane, bo informacje nieoficjalne są alarmujące. Sytuacja w Miastku jest bardzo zła pod kątem rynku pracy. Przed zapowiedziami zwolnień w szpitalu – w sumie około 300 osób – mieliśmy również dane z innej lokalnej firmy, która zapowiadała redukcję zatrudnienia o 150 osób. Dla takiego samorządu jak Miastko to jest sytuacja kryzysowa – dodaje Piankowski.
Szef słupskiej „Solidarności” deklaruje, że pracownicy szpitala w Miastku mogą liczyć na wsparcie prawne, a członkowie związku – również finansowe.
Burmistrz Miastka złożył wniosek o ogłoszenie upadłości szpitala. Lecznica ma zadłużenie sięgające co najmniej 55 mln złotych. Trwa audyt spółki.
Posłuchaj:
Przemysław Woś/kkk








