Ustawa podwyższająca wiek emerytalny przed Trybunałem Konstytucyjnym. Sędziowie we wtorek zajmą się rozporządzeniem zrównującym wiek emerytalny mężczyzn i kobiet oraz podnoszącym go do 67 lat. Ustawę zaskarżyły: Solidarność, OPZZ i posłowie PiS. Przepisom zarzucono m.in. naruszenie zasady zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa oraz sprawiedliwości społecznej. Szef Solidarności Piotr Duda uważa, że zapisy w ustawie są nieczytelne. Przypomina, że premierzy Tusk i Pawlak podpisali tak zwane „częściówki”, które mówią, że kobiety i mężczyźni mogą pójść wcześniej na emeryturę po spełnieniu pewnych warunków.
– Jeśli więc ustawa zrównała wiek emerytalny, to również w tym przypadku powinna być konsekwencja. Zamiast tego wprowadza się warunkowe zróżnicowanie wieku kobiet i mężczyzn. Prawdopodobnie Trybunał będzie chciał to zmienić. Ale nas to nie satysfakcjonuje. Uważamy, że trzeba wrócić do starych zasad, czyli 65 lat dla mężczyzn i 60 dla kobiet. Jednak powinno to być też połączone z liczbą przepracowanych lat – mówi Piotr Duda. Przewodniczący jest przekonany, że jeśli Trybunał nie uzna ustawy za niezgodną z konstytucją, to za jakiś czas zostanie ona zmieniona przez inne siły polityczne.
Tymczasem rząd argumentował reformę koniecznością zapewnienia odpowiedniego poziomu emerytur i wzrostu gospodarczego. Gdyby nie podniesienie wieku emerytalnego, kolejne rządy musiałyby podnieść podatki lub obniżyć emerytury.







