Jesienią odbędzie się rowerowa rywalizacja polskich miast, w której Gdańsk chce być liderem. Nowa kampania ma promować dojazdy do pracy lub na uczelnię na rowerze. – Nie ma wymówki, żeby w Gdańsku nie przesiąść się na rower – mówi wiceprezydent miasta Piotr Grzelak.
Nowa rywalizacja zastąpi dotychczasowe europejskie wyzwanie, w którym również brali udział mieszkańcy Gdańska.
NIE MA WYMÓWKI – PRZESIADAMY SIĘ NA ROWER
– Dotychczasowy organizator European Cycling Challenge, miasto Bolonia, wycofało się. Być może dlatego, że Gdańsk wielokrotnie zwyciężał i deklasował rywali. Ale chcemy wykorzystać ten pomysł. Wspólnie z innymi miastami w kraju organizujemy nową konkurencję. Odbędzie się we wrześniu i październiku. Zależy nam bowiem na tym, żeby jesienią popularyzować rower jako środek transportu. Na krótkich odcinkach, do pięciu kilometrów, jest najlepszym i najszybszym pojazdem. Poza tym chcemy przekonać mieszkańców, że sezon nie kończy się z końcem wakacji. Warto rowerem jeździć cały rok. Ja też staram się tak robić. Musimy się przekonać do tego, że rower jest pełnoprawnym uczestnikiem ruchu. W Gdańsku mamy tysiąc kilometrów ulic. Ponad połowa z nich jest włączona do ruchu rowerowego. To są strefy „30”, strefy skrzyżowań równorzędnych, oczywiście również drogi rowerowe. Więc naprawdę nie ma wymówki, żeby na ten rower się nie przesiąść – mówi wiceprezydent Gdańska Piotr Grzelak.
UKRYTE NAGRODY
W rywalizacji przyznawane będą punkty za sam fakt dojazdu do pracy. Punkty będą dodawane także za odległość, nawet jeśli ktoś mieszka w Gdańsku, a dojeżdża do pracy w Sopocie. Między uczestnikami rywalizacji przez cały czas krążyć będzie wirtualna koszulka lidera. Będą też specjalne odznaki, na przykład dla „rannych ptaszków”. Ponadto w aplikacji ukryte będą różne niespodzianki – przykładowo osoba, która jako setna danego dnia przejedzie obok wyznaczonego punktu, otrzyma nagrodę.
Joanna Stankiewicz/jK







