Pod hasłem #chronmorze trwa aktualizacja Programu Ochrony Wód Morskich. Chodzi między innymi o ograniczanie dalszej degradacji Bałtyku, który jest jednym z najbardziej zanieczyszczonych zbiorników wodnych tego typu.
Program Ochrony Wód Morskich został przyjęty w grudniu 2017 roku, a jego aktualizacja jest zadaniem cyklicznym. – Wynika to z ramowej dyrektywy w sprawie strategii morskiej, czyli unijnego aktu prawnego, który ma na celu ochronę naszych mórz i oceanów. Nie chodzi tylko o Bałtyk, ale o wszystkie wody morskie i oceaniczne w dyspozycji państw Unii Europejskiej – wyjaśnia Przemysław Gruszecki, dyrektor Departamentu Zarządzania Środowiskiem Wodnym z Wód Polskich.
POPRAWA STANU WÓD
Głównym celem jest doprowadzenie wód, ich ekosystemów do dobrego stanu. POWM to element tej strategii, która jest sześcioletnim procesem planowania zarządzania zasobami morskimi. Zakończeniem tego działania jest stworzenie aktualizacji krajowych POWM.
Zadania rozdzielone są między różne urzędy. Wody Polskie aktualizują dane wykonane wcześniej. Są to czynności wynikające wprost z innych programów i dyrektyw. W ramach prac analitycznych i eksperckich sprawdzana jest ich skuteczność. Podejmowane kroki są różne – od prawnych, po inwestycyjne na lądzie i dotyczące wód morskich.
OCHRONA ZWIERZĄT CZY ROZWÓJ INFRASTRUKTURY
Wśród zadań ujętych w programie są między innymi: plany ratowania zwierząt, które ucierpiały w wyniku rozlewisk olejowych, rozwój infrastruktury portowej w części, która służy dostarczaniu energii elektrycznej z nabrzeża na statki czy promocja stosowania gazu ziemnego przez okręty jako paliwa. Na lądzie to warunki dotyczące przechowywania nawozów, program oczyszczania ścieków komunalnych, który przyczynia się do zmniejszenia ilości biogenów wpływających do Bałtyku. Chodzi też o wprowadzanie nowych gatunków pod ochronę prawną.
Jak podkreśla Przemysław Gruszecki, warto pamiętać, że Bałtyk jest morzem specyficznym. To morze płytkie i jedno z najbardziej zanieczyszczonych. Średnia głębokości to ok. 50 metrów. Najgłębsze miejsce w Bałtyku ma ok. 450 metrów, w Morzu Śródziemnym ponad pięć kilometrów, a w Północnym 700 metrów. Zasolenie wód Bałtyku też jest niskie, więcej wód do niego wpływa rzekami niż odparowuje.
CORAZ MNIEJ RYB
Problemem jest też przełowienie naszego morza. Ryb jest coraz mniej, a zakwity glonów są dość intensywne. W ich wyniku ograniczona zostaje transmisja promieni słonecznych do głębszych warstw, co powoduje wysyp innych gatunków traw morskich. Z kolei gnijące glony wyczerpują tlen i powstają tereny akwenu, które w głębszych warstwach są pozbawione tlenu.
– Tę sytuację tlenową pomagają ratować zlewy z Morza Północnego, wypychając odtlenione warstwy wody. Ich jest coraz mniej na skutek zmian klimatycznych. Od 2000 roku były tylko dwa. Warto zaznaczyć, że Polska jest najludniejszym krajem zlewni Bałtyku i posiada dwie największe rzeki zlewni na swoim terytorium, Wisłę i Odrę. Ładunek zanieczyszczeń, który odprowadzamy, jest największy. Ułatwia to pokazanie, że Polska jest największym trucicielem Bałtyku, co nie jest do końca w porządku. Trzeba to zawsze przeliczyć na liczbę mieszkańców bądź na powierzchnię, wtedy nasza rola jest już inna – dodaje Gruszecki.
SPOŁECZNE I EKONOMICZNE ZALETY PROGRAMU
Jeśli udałoby się wdrożyć zaktualizowany program, czyli osiągnąć w 2027 roku dobry stan wód morskich, wówczas mielibyśmy morze, które byłoby zdrowym ekosystemem. Program przyniesie społeczne i ekonomiczne korzyści. – To morze bezpieczne dla turystów do kąpieli, z którego można korzystać w zrównoważony sposób, morze, które nie staje się zbiornikiem wymagającym ratunku. To czystsza woda, odbudowa życia biologicznego, a dla nas bezpieczeństwo w korzystaniu. Dla rybaków otwiera większe możliwości pracy – wskazuje dyrektor.
Finalnym elementem prac nad aktualizacją POWM będzie poddanie go trzymiesięcznym konsultacjom społecznym. Te mają się rozpocząć na początku lipca. Następnie program trafi pod obrady Rady Ministrów, a po jego przyjęciu, w formie raportu, do Komisji Europejskiej.
Aleksandra Nietopiel/mw







