Kibice faworytów takie mecze widzieli zbyt wiele razy. Ten mocniejszy atakuje, ten słabszy się chwieje, ale piłka do bramki wpaść nie może. Kończy się sensacyjną wygraną słabeusza po szczęśliwym golu, ewentualnie remisem. Wszystko dokładnie tak układało się w Kołobrzegu, ale Arka przechytrzyła los. Bohaterem kluczowej akcji był Marc Navarro, gdynianie wygrali z Kotwicą 1:0 i dalej płyną w kierunku ekstraklasy.
Słowo nieskuteczność odmieniać można byłoby przez przypadki. W Kołobrzegu Arka oddała 15 strzałów, gospodarze – 4. Problemem była jednak jakość uderzeń. Arce. W pierwszej połowie do siatki trafić mógł Marc Navarro i to dwukrotnie, a także Kike Hermoso. Pierwszy uderzał z dystansu, drugi z pola karnego, obaj nie umieścili piłki w siatce.
Zrobił to Tornike Gaprindaszwili. Po jego uderzeniu był rykoszet od jednego z obrońców, piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki i wpadła do bramki. VAR przeanalizował sytuację i uznał, że bramki nie można zaliczyć. Wcześniej na spalonym był bowiem Szymon Sobczak.
ZMARNOWANE SYTUACJE
W drugiej połowie Gruzin również miał swoją szansę, tym razem wszystko przebiegło zgodnie z przepisami, ale Marek Kozioł nogą odbił piłkę. Docenić trzeba prace Jordana Majchrzaka, który wykreował całą sytuacją i znakomicie dograł. Jego Kozioł również powstrzymał, kiedy Majchrzak głową uderzał z niewielkiej odległości, a także strzelającego ze stałego fragmentu gry Navarro. Bramka była zaczarowana. Kotwica w międzyczasie starała się postraszyć Damiana Węglarza, ale nie był to dla niego szczególnie stresujący dzień w pracy.
GOL W SAMEJ KOŃCÓWCE
Wszystko toczyło się w kierunku bezbramkowego remisu, aż do 93. minuty. Dawid Gojny doskonale zagrał miękko do Michała Rzuchowskiego w pole karne, ten precyzyjnie wystawił na 16. metr do wbiegającego Navarro, który dołożył stopę. Piłka leciała centralnie do bramki, odbiła się jeszcze od nogi obrońcy i zmyliła bramkarza.
To nie był najlepszy mecz zespołu Dawida Szwargi, ale mecz, który Arka potrafiła „przepchnąć”. Czasem brakowało jakości, czasem szczęścia, ale nigdy pracy. Do końcowego gwizdka żółto-niebiescy harowali na boisku i tak zasłużyli na trzy punkty.
Kotwica Kołobrzeg – Arka Gdynia 0:1
Tymoteusz Kobiela








