„Robota to nie głupota”. Fundacja Przystań ze Słupska chce stworzyć Zakład Aktywności Zawodowej dla kilkuset osób z niepełnosprawnościami.
Fundacja Przystań działa w Słupsku od wielu lat, wspierając osoby z autyzmem i niepełnosprawnością intelektualną, zapewniając im między innymi aktywizację zawodową. Podopieczni, którzy chcą się usamodzielnić, w siedzibie organizacji wytwarzają ceramikę, składają elementy do zbiorników gazowych, opakowania kosmetyków, a nawet części do autobusów.
Problem w tym, że są uzależnieni od zleceń, dlatego prezes organizacji Zofia Stodoła, dąży do utworzenia Zakładu Aktywności Zawodowej, dzięki któremu znajdą się na to dodatkowe środki.
– Mimo że tu jest dużo pracy, my ciągle balansujemy na granicy opłacalności: będzie kolejne zlecenie czy nie? Zakład Aktywności Zawodowej dałby nam większą gwarancję utrzymania skali produkcji, jaką mamy obecnie, ale też szansę na zatrudnienie większej liczby osób. Myślę, że byłaby to nawet setka, czyli dwa razy tyle, co mamy teraz – dodaje.
OD CZĘŚCI DO AUTOBUSÓW PO CERAMIKĘ
Organizacja działa w formule przedsiębiorstwa społecznego, przez co znajduje się na granicy opłacalności. Aby się utrzymać i dać podopiecznym fundacji pracę, stworzona została pracownia ceramiki, a kilka sal zaadaptowano na warsztaty monterskie. Jak zaznacza wiceprezes fundacji i zarazem kierownik przedsiębiorstwa społecznego Mateusz Zarzycki, dzięki temu podopieczni uczą się samodzielności i odpowiedzialności.
– Współpracujemy z poważnymi firmami nie tylko ze Słupska, ale i z całego regionu, które dają nam drobne prace do wykonania – od składania opakowań do odświeżaczy powietrza, pokryw do butli gazowych, które są u nas montowane i przygotowywane do wysyłki dla klienta. Spoczywa na nas obowiązek zadbania nie tylko o jakość, ale również o prestiż firm współpracujących z nami – zaznacza.
Zdaniem opiekunów jakość pracy jest na bardzo wysokim poziomie, dlatego kolejne firmy zlecają dodatkowe zadania.

POCZUCIE SPEŁNIENIA
Adrian Turski, jeden z podopiecznych fundacji, który z uśmiechem na twarzy przenosi kartony wypełnione po brzegi złożonymi elementami, przekonuje, że dzięki pracy poznał wielu przyjaciół i dziś nie wyobraża sobie życia bez codziennego obowiązku.
– Robota to nie głupota. Człowiek przychodzi do fundacji, gdzie ma zajęcie, nie siedzi w domu, a pomaga kolegom i koleżankom. Robimy tu wiele pożytecznych rzeczy – od składania metalowych elementów po ceramiczne figury i naczynia – wyjaśnia.

PRECYZJA I DOKŁADNOŚĆ
Oprócz pokryw do samochodowych zbiorników gazowych, haków holowniczych czy złączek do układów ciśnienia montowanych w podwoziach autobusowych, w odizolowanym budynku fundacji znajduje się także miejsce, gdzie w ciszy i skupieniu przygotowywane są wzorniki oraz okleiny do mebli i okien.
– Jest to bardzo żmudna praca, wymagająca spokoju i opanowania, którego naszym podopiecznym nie brakuje. To my uczymy się od nich wytrwałości i cierpliwości, bo to są naklejki, które się ze sobą sklejają. Jako opiekunowie zazdrościmy im tej precyzji i dokładności – wyjaśnia pani Monika, opiekunka grupy.
„Przystanersi”, bo tak lubią o sobie mówić podopieczni fundacji Przystań, prowadzą również sklep charytatywny przy ulicy Starzyńskiego w Słupsku, gdzie można zaopatrzyć się między innymi w rzeczy ich własnoręcznej produkcji.
Posłuchaj materiału reportera:
Łukasz Kosik/puch








