Na deptakach, skwerach, alejkach można spotkać mnóstwo biegaczy – tych początkujących i tych zaawansowanych. Zwłaszcza widać to w miejscach, które są najczęściej uczęszczane przez biegaczy. Wielu z Was wie, że dobrym zwyczajem jest pozdrowienie nadbiegającego z nad przeciwka innego truchtacza. Co jest bardzo pozytywnym i zdrowym objawem kultury biegowej. Kilka lat temu nie stanowiło to większego problemu. Biegaczy było o wiele mniej, a kulturalny gest biegowy dawał namiastkę czegoś niezwykłego, co było zarezerwowane tylko dla nielicznych.
Za sprawą popularyzacji biegania, machanie co kilkadziesiąt sekund do kogoś, może stać się trochę uciążliwe. Co w takim przypadku można zrobić? Zapytaliśmy się oto reprezentantki Akademii Biegania.
Agata Masiulaniec – Machanie na biegowych trasach innym biegaczom dla doświadczonych stało się codziennością, początkujący nie zawsze wiedzą jeszcze o co chodzi. Liczba biegaczy na ścieżkach stale wrasta, a symboliczny gest zaczyna być męczący. Tak naprawdę machanie ręką jest gestem symbolicznym, czasami wystarczy się tylko uśmiechnąć, a uśmiech zostanie odwzajemniony, czasem wystarczy zwykłe skinienie głowy. Warto również pamiętać, że ktoś wykonujący interwały, czy inny cięższy trening nie będzie w stanie nam odmachać. Warto gestem wpierać i motywować zwłaszcza tych, którzy walczą sami ze sobą, by przebiec jeszcze kilka metrów więcej.
Agnieszka Rupińska – Pozdrowienia biegaczy na trasie to fajny gest. Z początku nie do końca zwracałam na to uwagę, gdy biegałam mijając ludzi, którzy podnoszą rękę, wydawało mi się, że po prostu mnie ktoś z kimś pomylił. Z czasem przekonałam się, że to takie przywitanie, które łączy wszystkich biegaczy.
Jako, że biegaczy na trasie jest coraz więcej i aby pozdrawianie podnoszeniem ręki nie było zbyt męczące, to wystarczy uśmiech skierowany do drugiego biegacza. Taki gest jest czasem nawet bardziej sympatyczny, niż podniesienie ręki, gdyż podnosi człowieka na duchu, kiedy to biegnie się już kolejne kilometry i czuć zmęczenie. Poza tym zachęcam wszystkich biegających do pozdrowień na trasie, bo to wspaniała okazja do wzmocnienia mięśni barkowych przez uniesienie ręki oraz rozluźnienia się. Bo przecież nie tylko z biegania czerpie się radość, ale również ze spotykania innych biegaczy na trasie.
Ania Gruźlewska – Mi osobiście nie sprawia trudności cały czas pozdrawiać biegaczy, nawet jeśli mam to robić co chwilę. Jeśli już boli jedna ręka, a druga jest mniej sprawna, to wystarczy uśmiechnąć się do osoby nadbiegającej z przeciwnej strony. Można również pozdrowić osoby mówiąc zwyczajnie im cześć czy dzień dobry. Z takim pozdrowieniem też się czasem spotkałam.
Ciężko jest w inny sposób pozdrowić innego biegacza, bo nawet jeśli mielibyśmy mieć koszulki z pozdrowieniem, to przeczytanie tego pozdrowienie mogłoby sprawić większy kłopot. A z takich małych spostrzeżeń moich, to czasem spotykam się, że nie tylko biegacze mnie pozdrawiają, ale również spacerowicze – może też im się podoba taka forma łączności między biegaczami (kiedyś jak biegałam rano zawsze na autostradzie rowerowej jeździł Pan na biegówkach na kółkach i on też mnie zawsze pozdrawiał i jeszcze zamienialiśmy kilka szybkich słów, tyle ile się udało.
Poza tym myślę, że to bardzo pozytywny zwyczaj. Szkoda tylko, że część biegaczy odwraca głowę jak się ich pozdrawia i ignoruje innych, ale to może bardziej kwestia człowieka albo czasu.
Dlatego drogi biegaczu pamiętaj o uśmiechu i pozdrowieniach na alejkach biegowych, bo to naprawdę miłe uczucie. Nawet jeśli jest to codziennością i czasem łapka czasem boli od machania ręką, to jednak warto robić to dla innych !!!
Fot. Pia Regan Jasiński
Opracował Maciej Gach








