– Warto w środę przyjść na stadion – mówi pewnie Piotr Stokowiec. Wie, że to Legia będzie faworytem, jego zespół będzie musiał poradzić sobie bez Michała Nalepy, ale motywacji nie zabraknie. – Widzę w oczach moich chłopaków ogień – zapewnia szkoleniowiec. W związku z tym, że w meczu z Legią zabraknie pauzującego za kartki Nalepy, obok Malocy pojawi się Tobers. W środku pola zastąpi go wracający po kontuzji Kubicki, który dał bardzo dobrą zmianę w Kielcach. Świetnie w meczu rezerw zaprezentował się Ze Gomes. Do ekstraklasowej dyspozycji wraca Lipski. Głodna gry także młodzież, dla której bezcennym doświadczeniem był obóz w Turcji. – Widzę w oczach moich chłopaków ogień. Na ten mecz nie trzeba nikogo motywować. Mamy plan. Warto w środę przyjść na stadion. To będzie dobry mecz – obiecuje Piotr Stokowiec.
GDZIE SUFIT, A GDZIE PODŁOGA
Trener Lechii przyznaje, że sam dopiero poznaje drużynę. To także element zaskoczenia dla rywala. – Przy takiej przebudowie zespołu trudno jest mówić, o co konkretnie gramy w tym sezonie. Musimy określić, gdzie jest sufit, a gdzie podłoga dla tej drużyny. Myślę, że jest to też trudne dla przeciwnika. Skoro ja jeszcze nie jestem w stanie oszacować możliwości niektórych moich zawodników, to rywale też mogą mieć z tym problem. Każdy tydzień dostarcza mi nowych informacji, ale też daje mi większy spokój. Cieszy mnie zaangażowanie chłopaków. To najlepsze, co może mnie spotkać – cieszy się Stokowiec.
LEGIA ODJECHAŁA
Legia ma 6 punktów przewagi nad drugą Cracovią i 11 nad szóstą w tabeli Lechią. – Nie dziwi mnie, że Legia odjechała reszcie stawki. Nie chodzi tylko o punkty w tabeli, ale też o budżet, transfery oraz możliwości tej drużyny. Trener Aleksandar Vuković zbudował to wszystko na własną nutę, przetrwał bardzo trudny okres i teraz to owocuje. Wielkie brawa dla „Vuko”, bo pokazał, że jest dobrym trenerem. Legia jest w tej chwili w bardzo dobrym momencie” – podkreśla trener Lechii.







