Nadchodzi abolicja podatkowa. Eksperci zgodnie: na ile będzie skuteczna, pokaże czas. Można spojrzeć na nią dwojako

Abolicja podatkowa – kogo obejmie i jakie mogą być jej skutki? Odpowiedzi m.in. na to pytanie w audycji „Ludzie i Pieniądze” Iwona Wysocka szukała wraz z gośćmi – Grzegorzem Pellowskim, trójmiejskim piekarzem oraz Tomaszem Rakowskim, prezesem FNX Group. 

 

– Nie wiem, na ile będzie to skuteczne, czas pokaże. Można spojrzeć na to z dwóch stron. Z jednej przyjrzeć się intencji, która przyświeca ustawodawcy, a Ministerstwo Finansów przedstawia ją w prosty sposób, chcąc ściągnąć nielegalnie zarobione pieniądze z powrotem do kraju. Po to, żeby pracowały w polskich gospodarce, by ludzie, którzy z różnych powodów już po 1989 roku z tych środków nie rozliczali się tak, jak trzeba w kraju i być może dojrzeli, by zapłacić podatek od swoich dochodów i zacząć pieniędzy używać w swoim państwie. Z drugiej strony rodzi to mieszane uczucia, bo jest grono osób, które podatki przez te wszystkie lata płaciło jak trzeba, na czas, we właściwej wysokości. Zobaczymy, ruch wydaje się być konieczny i wynika z analiz, obecnie odbywa się to raczej tak, że jak ktoś dokona większego zakupu, to dopiero wtedy uruchamia to procedury – wskazał Tomasz Rakowski.

– Mam podobne spostrzeżenia. Próbowano tego w poprzednich latach, trybunał to odrzucił, że jest to nieuczciwe względem osób, które płaciły podatki. Dla mnie to taki sygnał, że być może w kasie brakuje państwu pieniędzy. Na ile się to uda i jaka będzie to skala, pokaże czas. Takiej akcji u nas w kraju jeszcze nie przeprowadzano, Myślę, że niewiele osób będzie chciało się przyznać, że weszło w posiadanie czegoś w sposób nielegalny i nie uda się zebrać wielu pieniędzy – dodał Grzegorz Pellowski.

Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj