5 maja w cieśninie Ormuz ostrzelany został statek pływający pod maltańską banderą, którego kapitanem jest Polak – mąż członkini zarządu województwa pomorskiego Agnieszki Baranowskiej. Część filipińskiej załogi została ranna. W regionie w tej chwili znajduje się kilkudziesięciu polskich marynarzy.
W tej chwili około 60 polskich marynarzy znajduje się na statkach w rejonie cieśniny Ormuz – poinformował Radio Gdańsk przewodniczący Federacji Związków Zawodowych Marynarzy i Rybaków Jacek Dubiński. Jak jednak podkreślił, jest to liczba szacunkowa, ponieważ brakuje oficjalnych informacji.
„MARYNARZE SĄ PRZERAŻENI”
Jak przekazał kapitan Sebastian Nowicki, Gdynianin, który do wybuchu wojny pływał w tym rejonie dla kuwejckiego armatora, marynarze, z którymi ma kontakt, są przerażeni rozwojem sytuacji. – Występują problemy z powrotem i zejściem ze statków. To główny powód niepokoju. Marynarze nie mogą wrócić do domów – wyjaśnił.
MIĘDZYNARODOWY KONFLIKT
– Jak dotąd nie mieliśmy przypadków repatriacji z zatoki. Nikt się nie zgłosił. W innych przypadkach, zgodnie z prawem, wymusiliśmy repatriację – wskazał Jacek Dubiński.
Cieśnina Ormuz jest praktycznie zamknięta od końca lutego, kiedy wybuchł konflikt między Izraelem i Stanami Zjednoczonymi a Iranem.
Marcin Lange/mk/puch
Czytaj też:








