Bruk-Bet Termalica okazała się katem trójmiejskich zespołów w piłkarskiej Ekstraklasie. Najpierw w Gdyni pozbawiła złudzeń Arkę, wygrywając 3:2, potem powtórzyła ten wynik u siebie z Lechią, wyrzucając Gdańszczan za burtę elity. Po meczu rozmawialiśmy ze strzelcem jednej z bramek, napastnikiem Kamilem Zapolnikiem, który wziął piłkarzy Lechii w obronę. – Nie zganiałbym wszystkiego na piłkarzy Lechii, wiadomo, że kibice patrzą na to teraz na gorąco, ale rozliczanie – wydaje mi się – warto zacząć gdzieś od góry, bo jak to się mówi – ryba psuje się od głowy, a chłopaki na boisku to utrzymanie by formalnie wywalczyli.
Kamil Zapolnik wpisał się na listę strzelców w drugiej połowie golem na 3:1. Termalica zaskakująco dobrze wyglądała w ostatnich meczach sezonu, gdy pewne było, że nie utrzyma się w Ekstraklasie. 33-letniego napastnika pytamy, na ile ta klarowna sytuacja związana z relegacją z ligi, wypłynęła na mniejsze obciążenie psychiczne i w konsekwencji na zwycięstwa z Arką i Lechią.
– Na pierwszy rzut oka to może nie ma jakiegoś wielkiego wpływu, ale jak widać, może gdzieś ta głowa i podświadomość działały tak, że myśleliśmy sobie: więcej zaryzykujemy, nawet jak stracimy tę bramkę, to nic teoretycznie się nie stanie, bo już jesteśmy zdegradowani, ewentualnie przegramy kolejny mecz. Myślę też, że daliśmy fajne widowisko, bo dużo bramek w tych ostatnich meczach padało. Możemy być zadowoleni z naszej postawy w ostatnich meczach, bo pewnie wielu myślało, że gdzieś tam się trochę podłożymy, trochę odpuścimy, a my do końca pokazaliśmy, że to jest Ekstraklasa i trzeba to szanować – mówił po meczu z Lechią Kamil Zapolnik.
Cała rozmowa z Kamilem Zapolnikiem, w której bierze w obronę piłkarzy Lechii, poniżej:
Paweł Kątnik








