Prawie tysiąc kierowców w ubiegłym roku zostało ukaranych mandatami za przejazd na czerwonym świetle. System Red Light zamontowany na ruchliwym skrzyżowaniu ulic Garncarskiej, Wiejskiej i Gdańskiej w Słupsku nie ma litości dla piratów drogowych.
Precyzyjny system działa od listopada 2023 roku w miejscu, gdzie w przeszłości doszło do wielu wypadków, w tym także śmiertelnych. Kamery czuwają przez całą dobę, aby zmusić kierowców do bezpieczniejszej jazdy. Zamontowanie systemu wywołało duży sprzeciw wśród kierowców, którzy domagali się ich demontażu, jednak wyraźnie widać, jak bardzo był on potrzebny.
– To była bardzo dobra decyzja. Na skrzyżowaniach, które są niebezpieczne, system jest na wagę życia. Liczba kolizji i stłuczek jest minimalna w porównaniu do tego, co działo się kiedyś – wyjaśnił dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Słupsku Zbigniew Sędzicki.
Choć liczba ukaranych kierowców może przerażać, to wyraźnie widać, że z roku na rok mandatów jest mniej.

KILKA SEKUND TOLERANCJI
System Red Light jest zamontowany w ponad 50 lokalizacjach na terenie całego kraju. Rejestruje on pojazdy wjeżdżające za sygnalizator, gdy nadawany jest sygnał czerwony dla danego pasa ruchu.
– Kamery śledzą tor poruszania się pojazdu oraz dokumentują popełnione wykroczenie wraz z danymi umożliwiającymi identyfikację pojazdu. Następnie zarejestrowany materiał dowodowy, w tym zdjęcia oraz film, jest analizowany przez pracowników Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego – wyjaśnił rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego Wojciech Król.
Cały system, w zależności od skrzyżowania, składa się z kilku do kilkunastu kamer, z których część nadzoruje przód samochodu i linię warunkowego zatrzymania, kolejne rejestrują cały cykl zmiany sygnalizacji i wjazd samochodu na skrzyżowanie.
Łukasz Kosik/mk








