Elektryczne hulajnogi od kilku dni sieją w Słupsku postrach na ulicach, chodnikach a nawet w miejskich parkach, stwarzając przy tym zagrożenie dla przechodniów. Straż miejska i policja apelują do mieszkańców o informacje na temat właścicieli pojazdów.
Służby odnotowują lawinowy wzrost wypadków i kolizji z udziałem elektrycznych hulajnóg.
JEŻDŻĄ SZYBCIEJ NIŻ POZWALA PRAWO
– Hulajnogi elektryczne to duży problem. Pojazdy kupowane prywatnie często nie mają żadnych zabezpieczeń, jeśli chodzi o prędkość. Hulajnogi poruszają się znacznie szybciej niż pozwalają przepisy. Jeśli ktoś zderzy się z taką hulajnogą, uszczerbek na zdrowiu jest bardzo prawdopodobny – wskazuje komendant Straży Miejskiej w Słupsku Paweł Dyjas.
O pomoc w tropieniu piratów proszeni są mieszkańcy. – Najlepiej zadzwonić pod numer 986 lub 112 i informować, gdzie dochodzi do tego typu zdarzeń. Trudno wyeliminować ten proceder. Razem z policją staramy się reagować na te sytuacje. Myślimy globalnie, jak pozbyć się tego problemu – dodaje Dyjas.
RANNY 4-LATEK
W piątek o mało nie zginął 4-letni chłopiec, który spacerował z rodzicami w Parku Kultury i Wypoczynku. Ranny chłopiec przeszedł skomplikowaną operację podwójnie złamanego podudzia. Sprawcą okazał się 13-latek z przerobioną hulajnogą elektryczną, która była w stanie rozpędzić się do ponad 60 km/h. Sprawą zajął się sąd rodzinny.
W Polsce w całym ubiegłym roku odnotowano łącznie ponad 1150 wypadków z udziałem hulajnóg elektrycznych, w których zginęło 11 osób.
Łukasz Kosik/ua








