Alkohol, brawura i głupota. Ratownicy morscy podsumowują weekend i ostrzegają turystów przed kąpaniem się na niestrzeżonych sektorach.
Utrzymujący się od kilku dni zakaz kąpieli w morzu powoduje, że coraz więcej turystów decyduje się omijać strzeżone kąpieliska i, ryzykując własnym życiem, wchodzi do wody z dala od ratowników morskich. W rezultacie minionej doby ratownicy odnotowali kilkanaście niebezpiecznych sytuacji.
– Przy wzburzonym morzu, wysokich falach i silnych prądach wstecznych jest to ryzykowanie własnym życiem. Tylko od wczoraj w Ustce mieliśmy kilka mrożących krew w żyłach sytuacji, gdzie liczyła się każda sekunda. Turyści bezmyślnie omijają kąpieliska, gdzie powiewa czerwona flaga, i idą tam, gdzie jej nie ma – wskazuje Piotr Wasilewski, kierownik Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Ustce.

ALKOHOL I BRAWURA
Nasilającym się problemem jest alkohol, który w przypadku trzech turystek o mały włos nie doprowadził do tragedii. W ostatniej chwili kobiety zostały wypatrzone przez lornetkę na niestrzeżonym kąpielisku i wyciągnięte przez usteckich ratowników na brzeg. Okazało się, że nie były w stanie samodzielnie ustać na plaży, nie wspominając już o pływaniu. Służby apelują do wypoczywających nad morzem o rozsądek.
NIEWIDZIALNE ZAGROŻENIE
O tym, jak niebezpieczne są morskie prądy wsteczne, niewidoczne z brzegu, przekonali się turyści, którzy pomimo zakazu kąpieli wypłynęli na pontonie w morze. Po kilku minutach znaleźli się na tyle daleko od brzegu, że nie byli w stanie o własnych siłach wrócić. Pomogła im Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa. Brak rozsądku i alkohol to, zdaniem ratowników morskich, gotowy przepis na tragedię.
– Niestety nie zawsze jesteśmy w stanie dotrzeć z pomocą na czas, nawet na strzeżonym kąpielisku. Dlatego apelujemy, aby nie oddalać się od nas zbyt daleko, zwłaszcza kiedy morze jest wzburzone. Każdego dnia interweniujemy wobec osób, które nie tylko słaniają się na nogach z powodu nadmiernego spożycia alkoholu, ale także korzystają z dmuchanych gadżetów do pływania, myśląc, że morze to jezioro – mówi Piotr Wasilewski.

LICZY SIĘ KAŻDA SEKUNDA
Służby ratunkowe przestrzegają przed kąpaniem się na niestrzeżonych kąpieliskach, ponieważ w sytuacji zagrożenia życia liczy się każda sekunda, a dotarcie z pomocą przy wzburzonym morzu zajmuje więcej czasu.
Posłuchaj materiału reportera:
Łukasz Kosik/puch








