Ulicami Wielkiego Kacka w Gdyni spacerował borsuk, który nie bał się ludzi i kilkukrotnie już wracał na osiedle. Zaglądał do śmietników oraz odwiedzał przydomowe ogródki. Ostatecznie został odłowiony i przewieziony do lasu, gdzie ma większe szanse na bezpieczne życie.
Ekopatrol dwukrotnie podejmował interwencję i przenosił borsuka do pobliskiego lasu. Zwierzę jednak wracało w to samo miejsce, ponownie pojawiając się wśród zabudowy. Borsuk został bezpiecznie schwytany i przewieziony w głąb lasu, z dala od zabudowań. Strażnicy mają nadzieję, że tam znajdzie odpowiednie warunki do życia i stopniowo przystosuje się do naturalnego środowiska.
BORSUK NIE BAŁ SIĘ LUDZI
Jak podkreślają strażnicy miejscy, borsuki prowadzą zwykle skryty, nocny tryb życia i unikają kontaktu z ludźmi. W tym przypadku było inaczej. Zwierzę było aktywne w ciągu dnia i nie wykazywało strachu ani przed ludźmi, ani przed psami czy samochodami. Wszystko wskazuje na to, że mogło urodzić się w mieście i przyzwyczaić do obecności człowieka.
Straż Miejska w Gdyni odnotowuje dużą liczbę zgłoszeń związanych ze zwierzętami. W tym roku było ich już blisko 1200, a w ubiegłym roku prawie 3500. Interwencje dotyczą zarówno zwierząt dzikich, domowych, jak i egzotycznych. W ostatnim czasie pojawia się także coraz więcej zgłoszeń dotyczących borsuków – część z nich wymagała pomocy weterynaryjnej. Borsuk z Wielkiego Kacka był zdrowy. Jego obecność na osiedlu wynikała najprawdopodobniej z poszukiwania pożywienia.
mk








